Marcin Kadziolka / ShutterstockZa nami pierwszy z dwóch zaplanowanych na ten weekend konkursów Pucharu Świata w lotach narciarskich na skoczni K200 w Bad Mitterndorf. Na skoczni Kulm zaprezentowało się pięciu biało-czerwonych, lecz jako jedyny punkty zdobył Kamil Stoch. To jeden z najgorszych dla Polski konkursów ostatnich lat.
Fatalnie potoczyła się dla naszych skoczków już piątkowa sesja kwalifikacyjna. Wystąpili w niej: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek, Dawid Kubacki i Klemens Joniak. Zabrakło Kacpra Tomasiaka, który przygotowuje się do Mistrzostw Świata Juniorów. Tylko dwaj pierwsi wymienieni zawodnicy awansowali do konkursu, dzięki zajęciu lokaty w czołowej czterdziestce. Jak poinformował na X-ie użytkownik ski_excel, to była pierwsza sytuacja od jedenastu lat, kiedy w kwalifikacjach odpadło aż trzech Polaków.
Konkurs potwierdził, że loty narciarskie nie są w tej chwili domeną polskich skoczków. Piotr Żyła - czyli jedyny w tej chwili rasowy lotnik z naszej kadry skoczył 182m i zajął dopiero 36. miejsce. 23. był Kamil Stoch, po lotach na 184 i 197 m.
Same zawody wygrał Domen Prevc (213.5m, 228.5m), przed młodymi Austriakami - Stephanem Embacherem (223m, 219.5m) i Jonasem Schusterem (215.5m, 204.5m).
Dlaczego tak słabo latamy?
To nie pierwszy raz w tym sezonie, kiedy polscy skoczkowie kompletnie nie radzą sobie na skoczniach do lotów narciarskich. Koszmarne dla naszej drużyny były już Mistrzostwa Świata w Lotach na skoczni im. Heiniego Klopfera w Oberstdorfie. Może to zaskakiwać, bo jeszcze rok temu niemal każdy polski skoczek skaczący w Pucharze Świata - z wyjątkiem Dawida Kubackiego - wręcz zyskiwał na największych obiektach.
Od bieżącej kampanii obowiązują jednak inne przepisy odnośnie sprzętu zawodników. Kombinezony są ciaśniejsze, mają mniejszą powierzchnię i od początku słyszało się ze środowiska, że stracić mogą na tym lotnicy. Choć niektórym zmiany kompletnie nie przeszkadzają (wystarczy spojrzeć na Domena Prevca), to u nas zmiana hierarchii w kadrze jest jednak widoczna. Zdecydowanie osłabła forma Jakuba Wolnego, Aleksandra Zniszczoła, czy Pawła Wąska, który potwierdził w rozmowie z mediami, że jego zapaść zaczęła się od przejścia na nowe kombinezony. Lepiej radzą sobie za to skoczkowie, którzy bazują głównie na dobrym odbiciu - przede wszystkim Maciej Kot i Kacper Tomasiak.
Szansa na rehabilitację nadejdzie już jutro, w niedzielę. O 12:00 ruszyć mają kwalifikacje z udziałem pięciu Polaków, a na 13:30 zaplanowano początek konkursu.
Oglądaj mecze za darmo












