Do 32. roku życia nie miał nawet punktu w PŚ. Teraz sensacyjnie wygrał konkurs!

Zdjęcie Patryk Połoński
Autor:Patryk PołońskiDodano:
Zdjęcie Patryk Połoński
Autor:Patryk PołońskiDodano:
Obrazek newsa : Do 32. roku życia nie miał nawet punktu w PŚ. Teraz sensacyjnie wygrał konkurs!YouTube/FIS Ski Jumping
Ten news dotyczy:

Jeszcze trzy lata temu praktycznie nie pojawiał się w międzynarodowych konkursach i prawie nikt o nim nie słyszał. W niedzielę 15 marca 33-letni Tomofumi Naito sensacyjnie wygrał konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich, dopełniając wyjątkową historię o cierpliwości i determinacji.

Kim jest Tomofumi Naito?

Biorąc pod uwagę, że Japończyk regularnie startuje w zawodach Pucharu Świata dopiero od sezonu 2025/26, być może niektórzy kibice postrzegają go jako młody talent, który stawia swoje pierwsze kroki w międzynarodowej rywalizacji. Prawda jest jednak taka, że Naito ma skończone 33 lata. Dokładnie tyle, ile miał Adam Małysz, kiedy kończył sportową karierę. I właśnie to jest w karierze Tomofumiego najciekawsze. To historia o niezwykłych pokładach cierpliwości i determinacji.

Tomofumi Naito pochodzi z Tokio, zatem miasta, które absolutnie nie kojarzy się ze sportami zimowymi. W międzynarodowym konkursie (FIS Cup, 3. liga skoków) po raz pierwszy wystąpił w marcu 2017 roku, kiedy miał 24 lata. Do końca sezonu 2022/23 zaliczył jeszcze dwa starty w FIS Cupie, dziesięć w Pucharze Kontynentalnym (wszystkie w Sapporo) i sześć w letniej odsłonie drugoligowego cyklu - nie przebijał się jednak do czołówki.

Kilka razy pojawił się też w Pucharze Świata. W Willingen 2018, kiedy Japonia wystawiła rezerwową kadrę (NQ, 55. miejsce), a także z grupy krajowej w Sapporo 2019 i 2022 (45. DSQ, 44., 51.). Do zimy 23/24 podchodził jako 30-latek.

Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź

Pierwsze przebłyski potencjału

Pierwszy raz Naito przebił się do pierwszej kadry Japonii latem 2023 roku. Wystartował we wszystkich dziewięciu konkursach Letniego Grand Prix, gromadząc po drodze 125 punktów. Stanął też na podium konkursu Letniego Pucharu Kontynentalnego. Biorąc pod uwagę, że japońskie skoki znajdowały się wtedy w sporym kryzysie - zimą 23/24 Azjaci odmrozili nawet 51-letniego Noriakiego Kasaiego, powołanie na Puchar Świata zbliżało się wielkimi krokami.

Zderzenie z zawodami elity okazało się jednak dla Tomofumiego brutalne. Po ośmiu konkursach najwyżej był na 36. miejscu i przed Turniejem Czterech Skoczni został wycofany z kadry.

Podobna sytuacja miała miejsce rok później. Zimą 24/25 Naito zapracował sobie dobrymi występami w drugiej lidze na szansę w Turnieju Czterech Skoczni. O ile jednak w treningach zdarzały mu się naprawdę niezłe próby, w ważnych momentach Japończyk okazywał się kompletnie bezradny. Brakowało mu nie umiejętności - ale chyba przede wszystkim doświadczenia.

Przełomowy sezon olimpijski

Wydawało się, że dopełnieniem tej historii są pojedyncze punkty, które Naito zdobywał na początku bieżącej kampanii. Był choćby 30. w Lillehammer, 22. w Falun i 29. w Wiśle. Błysnął w Klingenthal, gdzie sensacyjnie zajął 6. miejsce. Wciąż jednak większość konkursów kończył na pierwszej serii. Został drugim najstarszym skoczkiem w momencie zdobywania swoich pierwszych punktów, po Daito Takahashim, który de facto uprawiał kombinację norweską.

Nikt zatem raczej nie spodziewał się tego, co stało się w styczniu. Podczas Mistrzostw Świata w Lotach (23-25 stycznia) zadebiutował na skoczni "mamuciej" i od razu odkrył w sobie gen lotnika. Indywidualnie był 19., a w drużynie poradził sobie jeszcze lepiej, zdobywając wraz z kolegami (R. Kobayashim, Nikaido i Nakamurą) złoty medal. W drugiej serii ustanowił swój nowy rekord życiowy - 222m, co stanowiło pewien symbol mentalnej przemiany Tomofumiego.

To jednak nie koniec. Kolejny konkurs lotów rozegrano miesiąc później na skoczni Kulm. Problemy z transferem do Austrii spowodowały, że Naito nie zdążył dotrzeć na miejsce przed sobotnim konkursem. W niedzielę był już na miejscu, ale nie dojechał jego sprzęt. Wystartował zatem na pożyczonych nartach od Francuza Chervet. I dosłownie otarł się o podium, zajmując 4. miejsce ze stratą 0.3pkt do trzeciej lokaty. Odkuł to sobie wreszcie 15 marca, kiedy wykorzystał sprzyjające warunki i sensacyjnie wygrał jednoseryjny konkurs Pucharu Świata w Oslo.

Historia Tomofumiego Naito jest jednym z najbardziej nietypowych rozdziałów ostatnich lat w skokach narciarskich. Zawodnik, który przez większość kariery startował w niższych ligach i do trzydziestki pozostawał praktycznie anonimowy, w końcu doczekał się swojego momentu chwały. Zwycięstwo w Oslo nie zmienia faktu, że Japończyk wciąż należy raczej do drugiego planu Pucharu Świata, ale pokazuje coś znacznie ważniejszego - skoki narciarskie pozostają sportem kompletnie nieprzewidywalnym i nikogo nie należy skreślać, dopóki sam nie odwiesi nart na kołek.

Skoki narciarskie

Komentarze użytkowników

    Zapytaj o mecze, typy, statystyki, składy...

    Wiadomości: 0 / 3