Lech Poznań UAM na Bułgarskiej zagra o finał Pucharu Polski i pobicie rekordu frekwencji. Jagoda Sapor wspomniała bolesną porażkę sprzed lat [WYWIAD]

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Lech Poznań UAM na Bułgarskiej zagra o finał Pucharu Polski i pobicie rekordu frekwencji. Jagoda Sapor wspomniała bolesną porażkę sprzed lat [WYWIAD]Fot. Patryk Pindral (zdjęcie zostało udostępnione redakcji Mecze24.pl na życzliwość Lecha Poznań)

Już we wtorek 21 kwietnia Lech Poznań UAM o godzinie 18:30 rozegra półfinałowe spotkanie Pucharu Polski kobiet. Rywalem podopiecznych Alicji Zając będzie GKS Katowice. Dla Opaleniczanki Jagody Sapor będzie to drugi półfinał w tych rozgrywkach w karierze. Pierwszy przegrała. W 2023 roku jej Pogoń Szczecin została rozbita na własnym stadionie przez ówczesne mistrzynie Polski TME SMS Łódź (1:5). Bramkarka Kolejorza w rozmowie z Mecze24.pl wróciła wspomnieniami do tamtego pojedynku, a także oceniła szanse swojego obecnego zespołu na awans do finału.

Dwa cele Lecha Poznań UAM: Awansować do piłkarskiego finału Pucharu Polski kobiet i pobić rekord frekwencyjny na Enea Stadionie

Lech Poznań UAM po raz pierwszy w historii zagra w półfinale piłkarskiego Pucharu Polski kobiet. W ćwierćfinale tych rozgrywek podopieczne Alicji Zając pokonały Górnik Łęczna 1:0 po golu Oliwii Związek z 91. minuty. Wcześniej beniaminek Ekstraligi odprawił zespoły z niższego poziomu. W 1/32 finału ograł Iskrę Tarnów 4:0, a później Polonię Środa Wielkopolska 5:0 i KKP Warszawa 5:0. 

O awans do finału Pucharu Polski Lechitki powalczą z GKS-em Katowice. W tym sezonie ligowym obie drużyny zmierzyły się ze sobą dotąd raz. W marcu w Katowicach padł remis 1:1. Na listę strzelczyń wpisały się Victoria Kalaberova oraz Oliwia Związek. Półfinałowe starcie odbędzie się 21 kwietnia o godzinie 18:30 na Enea Stadionie w Poznaniu. Wydarzenie jest biletowane, przy czym wejściówki są darmowe. Kliknij TUTAJ, aby pobrać bilet.

Mecz cieszy się sporym zainteresowaniem. Na ten moment (15 kwietnia, 13:20) bilety pobrało już 3 300 ponad kibiców. Celem Lecha jest pobicie rekordu frekwencyjnego w kobiecej piłce. Obecnie należy on właśnie do GKS-u Katowice, której spotkanie 25 maja 2025 roku obejrzało 4474 kibiców. Lech przekazał, że w przerwie meczu kibice będą mieli okazję spotkać się z Mikaelem Ishakiem, Alim Gholizadehem oraz Antkiem Kozubalem. Portal Mecze24.pl rozmawiał przed półfinałem Pucharu Polski z bramkarką Lecha, Jagodą Sapor.

Wywiad z Jagodą Sapor przed półfinałem Pucharu Polski z GKS-em Katowice

Karolina Kurek, Mecze24.pl: Lech Poznań UAM wygrał w ćwierćfinale z Górnikiem Łęczna i po raz pierwszy w swojej historii awansował do półfinału Pucharu Polski. Jak podsumujesz to spotkanie? 

Jagoda Sapor: Te spotkanie na pewno miały w sobie dużo emocji, bo zdobyłyśmy bramkę w doliczonym czasie gry. Sam mecz był bardzo intensywny, ale wiedziałyśmy, jakie Górnik ma atuty i deficyty, z których możemy skorzystać. Ale szczerze mówiąc, było takie przekonanie, że zrobimy coś wielkiego i że dalej możemy robić coś wielkiego, ale to był pierwszy przeciwnik w tej drabince pucharowej, który był naprawdę z topu.

To było na tamten moment top 3 ekstraligi, a my wcześniej grałyśmy z niżej notowanymi drużynami, które pokonałyśmy 4:0, 5:0, 5:0. Wiedziałyśmy, że z tą Łęczną po prostu będzie ciężki kaliber, ale też znałyśmy jakby swoje możliwości. Myślę, że każda z nas chciała, żeby to spotkanie rozstrzygnęło się w regulaminowym czasie gry,  że raczej gdzieś tam uniknąć tej dogrywki rzutów karnych. I w ogóle otoczka tego, że my grałyśmy w Plewiskach, że to jest ćwierćfinał, że gramy z Łęczną przed swoimi kibicami, no to chciałyśmy z tego wyciągnąć maksa.

W jaki sposób świętowałyście ten awans?

Na boisku na pewno z kibicami. Po naszej bramce sędzia doliczyła sporo dodatkowego czasu i Łęczna miała jeszcze swoją okazję, żeby wyrównać. Była nawet sytuacja, w której Maja Kuleczka stanęła w bramce razem ze mną wybroniła strzał z linii bramkowej. Ja się na nią rzuciłam w geście radości, a chwilę wcześniej dziewczyny z Łęcznej obiły jeszcze poprzeczkę. To my celebrowałyśmy tę chwilę tak, jakbyśmy wygrywały naprawdę chyba wszystko na świecie, bo czułyśmy, że po prostu wszystko nam sprzyja i jakby szczęście było zdecydowanie po naszej stronie.

Dopiero po końcowym gwizdku dotarło do mnie, że powinnam podejść i podziękować rywalkom za mecz. Problem w tym, że kiedy sobie o tym przypomniałam, przeciwniczek już nie było na boisku. Pamiętam tylko sytuację, w której jedna z zawodniczek Łęcznej podeszła i pogratulowała nam awansu do kolejnej rudny. Później świętowanie przeniosło się do szatni. W niej skakałyśmy, śpiewając chyba wszystkie możliwe przyśpiewki, jakie się da i lejąc się wodą. Emocji było naprawdę mnóstwo. 

Teraz przed Wami półfinał z GKS-em Katowice. Kto Twoim zdaniem jest faworytem tego meczu?

Nie ma co ukrywać, w mojej ocenie faworytem jest GieKSa. To aktualne mistrzynie Polski, zespół, który grał już w eliminacjach Ligi Mistrzyń w nowym formacie. To drużyna z ogromną jakością i doświadczeniem, która dobrze wie, jak funkcjonować na tym poziomie zarówno w rozgrywkach pucharowych, jak i ligowych. W ich składzie znajdują się zawodniczki o dużym doświadczeniu, w tym reprezentantki Polski z seniorskiej kadry, jak również piłkarki występujące w młodszych reprezentacjach. To zespół ograny w najważniejszych meczach.

My jesteśmy beniaminkiem, który funkcjonuje dopiero od pięciu lat jako sekcja. Po awansie do Ekstraligi wygrałyśmy więcej meczów, niż wielu się spodziewało. Do tego dochodzi historyczny awans do półfinału Pucharu Polski. Wcześniej nie byłyśmy w stanie przebić się chyba przez 1/16 finału, bo już na tym etapie trafiłyśmy na drużyny ekstraligowe, które wyrzucały nas z tych rozgrywek. To ogromny krok naprzód i wielkie osiągnięcie dla tak młodej drużyny. Sam fakt, że jako beniaminek gramy z aktualnym mistrzem Polski o awans do finału, już pokazuje, jak dużą pracę wykonałyśmy. Przed tym meczem nie stoicie jednak na straconej pozycji. 

W tym sezonie pokazałyście już, że potraficie postawić się faworyzowanym drużynom. W marcu zremisowałyście z GKS-em 1:1. Spodziewacie się podobnego pojedynku czy jednak będzie to zupełnie inne spotkanie?

Myślę, że ten mecz będzie zupełnie inny. Natomiast tak jak powiedziałaś, jako beniaminek pokazałyśmy już, że trzeba się z nami liczyć. Nie jesteśmy drużyną, która osiąga wyniki przypadkowo. Mamy swój plan i konsekwentnie go realizujemy. W środowisku coraz częściej mówi się o nas jako o zespole niewygodnym, potrafiącym uprzykrzyć życie innym zespołom. Nie jesteśmy "drużyną do bicia", tylko zespołem, z którym trzeba się liczyć. Ten mecz rozegramy na Bułgarskiej, przy naszych kibicach i postaramy się o to, by pobić rekord frekwencji, który należy do GKS-u Katowice i wynosi około 4,5 tysiąca osób.

Teraz mamy realną szansę, by go pobić. Już sam fakt, że jesteśmy w takim miejscu, pokazuje, jak duży krok wykonałyśmy jako drużyna. Wcześniejsze spotkanie z GieKSą nie będzie miało znaczenia, bo puchary rządzą się swoimi prawami. Wtedy grałyśmy w Katowicach, teraz zagramy w Poznaniu, na Enea Stadionie, przy zdecydowanie większej publiczności. Cała otoczka będzie przypominała święto piłki nożnej i będzie to zupełnie inne doświadczenie. Myślę, że to nie będzie rzecz, która nam spęta nogi, tylko nas poniesie, bo już widać to po tej drużynie, że my nie pękamy w takich momentach, tylko my chcemy z tego czerpać i wyciągać jak najwięcej się da. 

W barwach Pogoni Szczecin również dotarłaś do półfinału Pucharu Polski. Jak wspominasz tamto spotkanie?

To jest w ogóle ciekawa historia, bo trenerem Pogoni był wtedy Robert Dymkowski, który, jak dobrze wiemy, obecnie zmaga się z ciężką chorobą. Przy okazji niedługo, 17 maja, ma się ukazać film dokumentalny poświęcony jego drodze i temu, przez co teraz przechodzi. Nie ukrywam, że jeśli tylko będę miała taką możliwość, bardzo chciałabym się na nim pojawić. W tamtym czasie był naszym trenerem i pamiętam, że przed meczem ćwierćfinałowym długo zastanawiał się, która z bramkarek powinna rozpocząć spotkanie. Ja grałam wtedy w rozgrywkach pucharowych, Natalia występowała w lidze. Natomiast mi wtedy zdrowie nie pozwalało na grę. Powiedziałam trenerowi szczerze, że mimo chęci gry, zdrowotnie nie dam rady wystąpić. Podjęłam tę decyzję z myślą o dobru drużyny, które się opłaciło, bo wygrałyśmy ten mecz chyba 5:0.

Po awansie do półfinału trener znów miał zagwozdkę co do tego, która z nas ma grać. Zaprosił nas na rozmowę i ostatecznie zdecydował, że to ja wystąpię w półfinale. Czułam takie duże docenienie. Możliwość gry w półfinale przeciwko Łodzi było dla mnie czymś wyjątkowym. To był zresztą prawdopodobnie pierwszy biletowany mecz kobiet w Szczecinie. Niestety w półfinale przegrałyśmy, chyba 0:5 choć tego wyniku nie jestem już w stu procentach pewna. Mimo wszystko samo uczestnictwo w tym etapie rozgrywek, w klubie, z którym wtedy się utożsamiałam, tak jak dziś utożsamiam się z Lechem, było dla mnie czymś niezwykłym. Możliwość przeżycia tego razem z kibicami była wyjątkowa. Wtedy na stadionie było około 750 osób. Jeśli dobrze pamiętam, tyle mieści trybuna w Szczecinie. Dlatego dziś, kiedy myślę o potencjalnym pobiciu rekordu frekwencji na Bułgarskiej, trudno mi sobie to wyobrazić. 

Jaką wiadomość chciałabyś przekazać kibicom przed nadchodzącym półfinałowym spotkaniem?

Chciałabym serdecznie zaprosić całą "Wiarę", jak to mówimy w Kolejorzu, do wspierania nas, żeby nam pomóc pisać tę historię dalej, bo kibice też są jej częścią. Bilety są bezpłatne do pobrania na oficjalnej stronie biletowej Lecha Poznań. Gramy na Bułgarskiej 21 kwietnia o godzinie 18.30. To jest wtorek. Chciałabym po prostu, żebyście byli z nami, wspierali nas i pomogli nam razem tworzyć tę historię dalej.

Twój kontrakt wygasa wraz z końcem czerwca tego roku. Co dalej?

Rozmowy są w toku, więc nie mogę oczywiście wchodzić w szczegóły ani mówić, w jakim kierunku to zmierza. Szczerze mówiąc, nawet nie chciałabym tego teraz robić, bo jesteśmy dopiero na początku całego negocjacji. Mogę natomiast powiedzieć, że w Lechu czuję się dobrze. Myślę, że widać to też w całym tym wywiadzie. Cieszę się, że jestem częścią klubu, który tworzy swoją historię. Fajnie byłoby nadal być elementem tej układanki.

Rozmawiała Karolina Kurek, mecze24.pl

Wysłaliśmy też trzy pytania do biura prasowego Lecha Poznań w związku z półfinałowym meczem

1.  Czy klub potrzebował specjalnej zgody od Ekstraklasy SA na zorganizowanie półfinałowego meczu Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań UAM a GKS-em Katowice na Enea Stadionie?

Nie potrzebowaliśmy takiej zgody od Ekstraklasy SA.

2. Jakiej frekwencji się spodziewacie? Jakim zainteresowaniem obecnie cieszy się ten mecz?

Na ten moment (15 kwietnia, 13:20) mamy pobranych ponad 3 300 biletów, a wiemy o dużym zainteresowaniu tym meczem, dlatego wierzymy, że wspólnie z kibicami stworzymy wyjątkową atmosferę i przyczynimy się do ustanowienia rekordu frekwencji na spotkaniu piłki nożnej kobiet w rozgrywkach klubowych w Polsce.

3. Czy w razie awansu do finału Pucharu Polski dla zawodniczek i sztabu szkoleniowego są przewidziane premie finansowe?

To kwestie umów, dlatego nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo nie znam zapisów tych umów.

Półfinał Pucharu Polski Kobiet: Lech Poznań UAM - GKS Katowice

Kiedy mecz: Wtorek, 21 kwietnia, godzina 18:30.

Mixcollage-15-apr-2026-02-11-pm-8842

Zdjęcie: Przemysław Szyszka | Lech Poznań (zdjęcie zostało udostępnione redakcji Mecze24.pl na życzliwość Lecha Poznań)

Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź

Puchar Polski Gks katowice Jagoda Sapor Lech Poznań UAM Piłka nożna Półfinał Pucharu Polski kobiet

Komentarze użytkowników

    Zapytaj o mecze, typy, statystyki, składy...

    Wiadomości: 0 / 3