Lech Poznań zdobył przeklęty teren. Totalna demolka we Wrocławiu [WIDEO]

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Lech Poznań zdobył przeklęty teren. Totalna demolka we Wrocławiu [WIDEO]Fot. Screen Canal+Sport

Lech Poznań odniósł drugie zwycięstwo z rzędu. Kolejorz rozbił na wyjeździe pogrążony w kryzysie Śląsk Wrocław 4:1, dzięki czemu objął pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. Dla "Wojskowych" była to czwarta kolejna porażka. Sytuacja w tabeli robi się dla drużyny Ante Simundzy coraz bardziej skomplikowana.

Przed meczem

W ostatnim meczu przed przerwą reprezentacyjną Lech Poznań rozbił u siebie Radomiaka Radom 5:1, a Śląsk Wrocław przegrał z Wisłą Kraków 1:2. Piątkowe zwycięstwo Wieczystej Kraków z Wisłą Płock (3:0) sprawiło, że "Wosjkowi" wylądowali w strefie spadkowej. Aby z niej się wydostać potrzebowali trzech punktów.

Problem w tym, że Kolejorz również musiał uzyskać komplet punktów, by objąć pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. "Wojskowi" swoich szans mogli upatrywać w tym, że Kolejorz w ostatnich latach nie potrafił zdobyć ich obiektu, powrocie do składu Piotra Samca-Talara i braku kilku zawodników. Z powodu kontuzji mecz opuścił Allahyar Sayyadmanesh.

Lech Poznań wykorzystał swój moment

Śląsk Wrocław postawił mistrzom Polski trudne warunki. Od początku ruszył do ataków i zepchnął Lecha do defensywy. Czujny był Mateusz Lis, który w 6. minucie po raz pierwszy obronił strzał rywali. Mistrzowie Polski dali się wyszumieć Śląskowi i wyrównał grę. 

Gospodarze nie bali się rozgrywać piłki na połowie Kolejorza i budować swoje akcje atakiem pozycyjnym. Kolejną dogodną okazję wypracowali sobie w 16. minucie. Po długim podaniu za linię obrony Lecha do piłki doszedł Marjanac, który wycofał ją do Banaszaka, ale ten uderzył mocno, ale niecelnie.

Osiem minut później Mateusz Lis uchronił swój zespół przed utratą bramki, broniąc z kilku metrów uderzenie Piotra Samca-Tamara. Niewykorzystane sytuacje po stronie Śląska zemściły się na nich w 31. minucie, kiedy to do siatki trafił Filip Jagiełło. Dla 29-letniego pomocnika był to drugi gol w tym sezonie. Pięć minut później Mikael Ishak próbował podwyższyć wynik. Zszedł do środka i uderzył z dystansu, ale pokazał, że jest bez formy.

Lech podwyższył prowadzenie

Po zmianie stron Lech podwyższył prowadzenie. Po rozegraniu piłki na prawej stronie Joel Pereira podał do Pablo Rodrigueza, a Hiszpan z lewej nogi uderzył nie do obrony.

Pięć minut później Rodriguez stanął przed kolejną szansą na zdobycie gola, ale tym razem się pomylił. W 65. minucie Śląsk był blisko zdobycia bramki kontaktowej, ale Joel Pereira głową wybił piłkę sprzed linii bramkowej. W kolejnych minutach ekipa z Wrocławia się posypała i przyjęła kolejne dwa ciosy od Lecha. Dwukrotnie na listę strzelców wpisywał się Patrik Walemark. Rezerwowy mistrzów Polski w przeciągu trzech minut zdobył dwa trafienia.

Sytuacja w tabeli ligowej

W dalszej części gry Kolejorz kontrolował przebieg wydarzeń boiskowych, ale nie ustrzegł się przed utratą bramki. W trzeciej doliczonej minucie gola honorowego strzelił Grzegorz Tomasiewicz.

Dzięki temu zwycięstwu Lech objął pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy, zrównując się w tabeli ligowej punktami z drugim Górnikiem Zabrze. Śląsk z kolei pozostaje w strefie spadkowej i traci dwa punkty.

10.10.2026r, 10. kolejka PKO BP Ekstraklasy, Tarczyński Arena (Wrocław)

Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Jagiełło 31'

0:2 Rodriguez 50'

0:3 Walemark 71'

0:4 Walemark 73'

1:4 Tomasiewicz 90+3'

Lubisz czytać newsy na Mecze24.pl? Kliknij i dodaj nas do Preferowanych Źródeł w Google.

Ekstraklasa ślask wroclaw Lech poznań Ekstraklasa Piłka nożna

Komentarze użytkowników