Shutterstock/Mikołaj BarbanellRafał Gikiewicz udzielił wywiadu TVP Sport, w którym m.in. odniósł się do swojej koszmarnej interwencji w starciu z Widzewem Łódź w ramach 1/16 STS Pucharu Polski. Doświadczony bramkarz nie ukrywał, że bardzo przeżył swoją pomyłkę.
Gikiewicz o kosztownym błędzie w meczu z Widzewem Łódź
Trwający sezon nie jest udany dla Rafała Gikiewicza. 38-letni bramkarz stracił bluzę z numerem 1 w Widzewie Łódź i pod koniec października przeniósł się do Zagłębia Lubin w ramach transferu medycznego. Jego debiut między słupkami drużyny prowadzonej przez Leszka Ojrzyńskiego przypadł na mecz przeciwko Widzewowi Łódź w 1/16 finału STS Pucharu Polski. W dogrywce popełnił koszmarny błąd, który kosztował jego zespół odpadnięciem z rozgrywek.
- Może potrzebny był mi po meczu z Widzewem lekki "wpiernicz", żeby oddzielić kolegów od przyjaciół, przyjaciół od hejterów. Trochę takich pijawek z życia mi uciekło. Wiele osób się ode mnie odwróciło. Z takiej sytuacji dużo wyniosłem - mówił Gikiewicz w rozmowie TVP Sport.
- Dwa, trzy dni po spotkaniu były dla mnie fatalne, a jeszcze gorsze dla moich dzieci i żony. Wiedziałem, co może się wydarzyć po takim błędzie. Ale żyjemy w Polsce, wiemy z czym to się "je". Jak jesteś wyrazisty, to w ciebie strzelają, a we mnie potrafią i umieją, bo to się fajnie kliknie. Wiedziałem, co ze mną będzie, jak to się wydarzy i rozmawiałem o tym z trenerem Leszkiem Ojrzyńskim. Tę szansę otrzymałem po dwóch-trzech dniach w Zagłębiu Lubin, więc nie był to może optymalne, ale ja na takie mecze czekam i nic bym nie zmienił. Jeżeli jeszcze raz miałbym podjąć decyzję, to zagrałbym jeszcze raz w tym meczu. To była moja wspólna decyzja z trenerem Ojrzyńskim, ale tak jak powiedziałem, po tej sytuacji jestem mocniejszy jako człowiek - zapewnił bramkarz Zagłębia Lubin.
CO ZROBIŁ RAFAŁ GIKIEWICZ⁉️
— TVP SPORT (@sport_tvppl) October 29, 2025
Widzew pokonał 1:0 Zagłębie w 1/16 finału finału @PZPNPuchar. pic.twitter.com/YhLZCbNv0r
Gikiewicz myślał o odejściu z Zagłębia Lubin
Gikiewicz zdradził też, że po tym błędzie rozważam rozwiązanie kontraktu z Zagłębiem Lubin i powrót do Warszawy, gdzie mieszka jego rodzina.
- Potrzebowałem kilka tygodni, żeby wyczyścić głowę. Rozmawiałem z żoną i zastanawiałem się, czy nie pójść do dyrektora Rafała Ulatowskiego i oznajmić mu, że kończę to wszystko. Gdzieś w środku po tym spotkaniu coś pękło we mnie. Wiele trenerów pisało do mnie prywatne wiadomości. Wiem, komu na mnie zależy, ale też wiele osób się ode mnie odwróciło. Nie było łatwo. Taki "wpiernicz" pokazuje, jak bardzo kocham to, co robię; jak bardzo jestem poświęcić to, że nie widzę dzieci i żony, żeby być w Lubinie, gdzie nie gram. Spełniam rolę łącznika między starszyzną a młodzieżą. Niektórzy młodsi są naprawdę wpatrzeni we mnie i sprawia mi dużą przyjemność, jak rozmawiają o tym, co jest, było i będzie - powiedział Gikiewicz.
- Żona odradziła mi ten pomysł. Nie jest gotowa na to, żebym siedział w domu. Tak samo ja. Nie byłoby tych siedemnastu lat razem, gdybym spędzał każdą dobę w domu. Kocham piłkę nożną. Końcówka poprzedniego roku była trudna, ale jak odpocząłem te dwa i pół tygodnia w Warszawie, to zatęskniłem za piłką, szatnią, chłopakami, rywalizacją. Czuję się tu potrzebny - dodał.
Rafał Gikiewicz w tym sezonie łącznie rozegrał trzy mecze, biorąc pod uwagę występy w Widzewie Łódź i Zagłębiu Lubin. Łącznie na boisku spędził 300 minut.
Ekstraklasa Puchar Polski Widzew łódź Rafał gikiewicz Piłka nożna Ekstraklasa Piłka nożna
Odbierz Voucher na 90 dni















