Angielski dziennikarz ostrzega przed meczem z Lechem Poznań. Wskazał, co może zrobić różnicę. "Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni" [WYWIAD]

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Angielski dziennikarz ostrzega przed meczem z Lechem Poznań. Wskazał, co może zrobić różnicę. "Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni" [WYWIAD]Fot. Karolina Kurek Mecze24.pl

Już dziś o godzinie 18:45 Lech Poznań podejmie przed własną publicznością Sunderland w ramach 3. kolejki Ligi Europy. Jakie są silne i słabe strony angielskiej drużyny? O tym portal Mecze24.pl porozmawiał z Nickiem Barnesem, komentatorem BBC Newcastle. Dziennikarz powiedział, jakiego meczu się spodziewa. Wskazał również ważny atut Lecha.

Karolina Kurek, Mecze24.pl: Najsilniejsze strony Sunderlandu?

Nick Barnes, komentator BBC Newcastle: Ich największą siłą jest wiara we własne możliwości i przekonanie, że są w stanie wygrać każdy mecz. To mentalność, którą konsekwentnie budowali w poprzednim sezonie i która stała się ważnym elementem tożsamości tego zespołu. W zeszłym tygodniu przegrali z Bournemouth. Po spotkaniu jeden z zawodników publicznie skrytykował drużynę i swoich kolegów z zespołu. Regis Le Bris i Noah Sadiki zapowiedzieli jednak, że muszą oczyścić atmosferę i odbudować relacje, które udało im się wypracować w ubiegłym sezonie.

A słabe strony?

Myślę, że obecnie jeden lub dwóch zawodników prezentuje się poniżej swoich możliwości, choć w poprzednim sezonie grali na naprawdę wysokim poziomie. Dotyczy to przede wszystkim występów w Premier League. W ubiegłym tygodniu, w meczu z Torrence, dwóch lub trzech piłkarzy, szczególnie skrzydłowych, od których oczekuje się więcej, nie pokazało tego, czego można było się po nich spodziewać. W tym sezonie jest kilku zawodników, którzy nie osiągnęli jeszcze poziomu prezentowanego w poprzednich rozgrywkach. Wiemy jednak, na co ich stać. Mam wrażenie, że obecna sytuacja zaczyna wpływać na pewność siebie całego zespołu. Wygląda na to, że wiara we własne możliwości u niektórych piłkarzy została mocno zachwiana.

Trener Sunderlandu Regis Le Bris siedzi na gorącym krześle. Jeśli nie poprawi wyników, to może zostać zwolniony. Czy Twoim zdoła on odwrócić niekorzystną sytuację?

Myślę, że przy ostatnich wynikach trudno uniknąć tego, że uwaga mediów skupi się właśnie na nim (Regisie Le Brisie - przyp.red). Zajmowanie ostatniego miejsca w Premier League wiąże się z presją i krytyką, a on zdaje sobie z tego sprawę. Powiedział, że odczuwa niepokój, ale jednocześnie jest to jeden z czynników, które motywują go do poprawy sytuacji. Wystarczy spojrzeć na poprzedni sezon Premier League i zespoły z czołówki, które zajmowały trzecie lub czwarte miejsce, a mimo to zdecydowały się zwolnić swoich trenerów.

Tak często reagują kluby, gdy wpadają w kryzys - pierwszym krokiem bywa zmiana szkoleniowca. Nie mam jednak poczucia, że Sunderland znajduje się obecnie w podobnej sytuacji. Drużyna prezentowała się bardzo dobrze na początku sezonu, wciąż rywalizuje w Lidze Europy i Pucharze Ligi Angielskiej, a do bezpiecznej strefy w Premier League traci zaledwie dwa punkty. Jeden dobry wynik może więc diametralnie zmienić jej położenie.

Co angielskie media piszą przed meczem Lecha Poznań z Sunderlandem?

Myślę, że angielskie media koncentrują się przede wszystkim na Sunderlandzie i na tym, co drużyna musi zrobić, aby poprawić swoją sytuację. Analizując naszych dotychczasowych rywali, widzimy jednak, jak mocne potrafią być poszczególne zespoły. Nawet portugalska drużyna, występująca na drugim poziomie rozgrywkowym i przeżywająca trudny sezon, nie zdołała zdobyć punktów w starciu z Sunderlandem.

Nie możemy jednak patrzeć na Lecha Poznań wyłącznie przez pryzmat ostatnich wyników. Nie można zakładać, że skoro przegrał 0:4 z Crystal Palace i 0:4 Bayerem Leverkusen, to teraz przegra 0:4 z Sunderlandem. Doskonale wiemy, jak szybko sytuacja może się zmienić. Wystarczy przypomnieć sobie zeszłoroczny mecz w Pucharze Anglii, kiedy Sunderland przegrał 0:1. W angielskim futbolu dobrze wiemy, że nie można lekceważyć żadnego przeciwnika. Każdy zespół może sprawić niespodziankę, dlatego musimy podejść do tego spotkania z pełnym szacunkiem i koncentracją.

Jakiego meczu się spodziewasz?

Trudno powiedzieć. Lech lubi grać w piłkę, ale atmosfera na stadionie może sprawić, że mecz będzie fizyczny. Sunderland nie obawia się takiego stylu gry, ale może być ciężko. Nie spodziewam się, żeby Sunderland był w stanie ponownie wygrać różnicą czterech bramek, tak jak miało to miejsce w przypadku wcześniejszych rywali Lecha Poznań w Lidze Europy. To może być bardzo wyrównany pojedynek, pełen nerwowości i walki o każdy metr boiska.

Czy atmosfera na stadionie w Poznaniu może mieć wpływ na wynik meczu?

Nasi zawodnicy są przyzwyczajeni do gry w takich warunkach. Mamy w zespole kilku piłkarzy, którzy mogą podzielić się swoim doświadczeniem z pozostałymi. Sadiki występował w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i reprezentacji, więc są zawodnicy, którzy wiedzą, czego się spodziewać i jak radzić sobie z taką presją.

Nie można zaprzeczyć, że kibice Sunderlandu potrafią stworzyć atmosferę, która onieśmiela drużyny przyjezdne. Podobnie jest w Poznaniu. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, w jaki sposób kibice Lecha wspierają swój zespół. To będzie dla nas coś nowego, czego nie doświadczamy na angielskich stadionach, więc myślę, że atmosfera będzie mieć wpływ.

Na kogo piłkarze Lecha Poznań muszą uważasz? Kto jest gwiazdą Sunderlandu?

Noah Sadiki to jeden z najlepszych zawodników Sunderlandu, który może wystąpić przeciwko Lechowi Poznań. Widzieliśmy go wczoraj i zrobił na nas duże wrażenie. To niezwykle dynamiczny i świetnie wyszkolony technicznie piłkarz. Kiedy prezentuje swój najwyższy poziom, jest zawodnikiem światowej klasy.

ROZMAWIAŁA KAROLINA KUREK

Lubisz czytać newsy na Mecze24.pl? Kliknij i dodaj nas do Preferowanych Źródeł w Google.

Liga Europy Lech poznań Liga europy Noah Sadiki Piłka nożna Premier league Regis Le Bris Sunderland

Komentarze użytkowników