Fot. Mateusz Czub/Patryk Pyszka/Zagłębie LubinSebastian Kerk rozpoczął nowy rozdział swojej kariery. Po sezonie spędzonym w Arce Gdynia, z którą nie zdołał utrzymać się w Ekstraklasie, niemiecki pomocnik przeniósł się do KGHM Zagłębia Lubin. Wcześniej występował również w Widzewie Łódź, z którym rozstał się w niełatwych dla siebie okolicznościach. - Czułem się niechciany - przyznaje. W rozmowie z Mecze24.pl Kerk wraca do najważniejszych momentów ostatnich lat. Opowiada o współpracy z Dawidem Szwargą, zmianach w swoim stylu gry, walce Arki o utrzymanie, kulisach odejścia z Widzewa oraz powodach transferu do Zagłębia. Mówi również o życiu w Polsce, która po niespełna trzech latach stała się dla niego i jego rodziny ważnym miejscem, a także o swoich planach na przyszłość i ambicjach związanych z nowym klubem.
Arka Gdynia i wpływ Dawida Szwargi. "Pokazał mi, że nawet w wieku 31 lat wciąż można się rozwijać"
Karolina Kurek, Mecze24.pl: Na początku powiedz jak Twoje zdrowie? Ostatni mecz poprzedniego sezonu z Rakowem Częstochowa opuściłeś z powodu kontuzji. Jak się teraz czujesz?
Piłkarz KGHM Zagłębia Lubin, Sebastian Kerk: Wszystko w porządku, doszedłem już do zdrowia. To był długi i intensywny sezon. Miałem problemy mięśniowe. W końcówce sezonu grałem na tabletkach przeciwbólowych, bo chciałem pomóc drużynie. W jednym lub dwóch meczach zabrałem za dużo tabletek. Wirowało mi w głowie. Ostatecznie nie udało nam się utrzymać w lidze.
W ubiegłorocznym letnim oknie transferowym zamieniłeś Widzew Łódź na Arkę Gdynia. Co przekonało Cię do przejścia do Arki?
Myślę, że największy wpływ na moją decyzję miała rozmowa z trenerem Dawidem Szwargą. Pokazał mi, że nawet w wieku 31 lat wciąż można się rozwijać i poprawiać swoje umiejętności. Pod jego okiem mocno się rozwinąłem, co przełożyło się na dobre występy w minionym sezonie. Oczywiście znaczenie miały też względy pozasportowe. Trójmiasto to bardzo atrakcyjne miejsce do życia. Kiedy przyjechaliśmy do Gdyni z rodziną, od razu poczuliśmy, że to będzie dla nas dobry kolejny krok. Ostatecznie na decyzję złożyło się wiele czynników.
Co konkretnie trener Dawid Szwarga zmienił w Twojej grze?
Pod jego okiem nauczyłem się lepiej pressować i grać z większą intensywnością w ostatniej tercji boiska. Wiele wyniósł z pracy w Rakowie, który od lat słynie z bardzo intensywnego stylu. Te same założenia starał się przenieść do Arki, która w minionym sezonie grała intensywnie i stosowała wysoki pressing. Pod względem fizycznym wyniósł mnie na wyższy poziom. Umiejętności piłkarskie zawsze miałem, ale dzięki pracy z trenerem nauczyłem się łączyć je z odpowiednią intensywnością, lepszym czytaniem gry oraz właściwym wyczuciem momentu, w którym trzeba doskoczyć do przeciwnika i rozpocząć pressing. Uważam, że to była sytuacja win-win dla klubu i dla mnie.
Czyli rozwinął Cię bardziej pod względem taktycznym i czytania gry niż umiejętności technicznych?
W Arce bardzo dużo pracowaliśmy nad taktyką, pressingiem i intensywnością. To fundamenty stylu gry, który trener przeniósł z Rakowa. Dzięki temu bardzo się rozwinąłem. Byłem otwarty na jego pomysły i gotowy do nauki, dlatego nasza współpraca od początku dobrze się układała.
Jak zmieniła się Twoja rola pod wodzą Dawida Szwargi?
Grałem trochę jak odwrócony skrzydłowy. Nie jestem typowym zawodnikiem, który opiera swoją grę na pojedynkach jeden na jednego, ale trener dawał mi dużą swobodę z piłką przy nodze. Jednocześnie wszystko było jasno określone - wiedzieliśmy, jak się ustawiać, kiedy atakować przeciwnika i jak reagować w poszczególnych sytuacjach. Dzięki temu każdy dokładnie wiedział, czego się od niego oczekuje. Trener przygotowywał dla nas bardzo konkretny plan na każdy mecz. Myślę, że to było jednym z powodów, dla których byliśmy tak blisko utrzymania się w Ekstraklasie.
Jesteś zawodnikiem, który potrafi dokładnie podać z głębi pola do napastnika. Twoje zagrania są bardzo precyzyjne. Ciężko pracowałeś nad tym udoskonalenie tego elementu gry?
Dużo pracowałem nad lewą nogą, żeby móc lepiej zagrywać piłki czy uderzać z dystansu. To była moja codzienna praca przez wiele lat. Oczywiście cały czas staram się poprawiać te elementy, bo zawsze można być lepszym. Zawsze obserwowałem zawodników, którzy sprawiali, że dzięki nim cała drużyna była lepsza. Dobrym przykładem jest dla mnie Mesut Özil. To nie był zawodnik, który zawsze zdobywał najwięcej bramek, ale w każdym klubie, w którym grał, potrafił kreować sytuacje i sprawiać, że inni zawodnicy byli lepsi. W piłce nożnej nie zawsze najważniejsi są ci, którzy strzelają gole. Czasem najważniejsi są piłkarze, którzy wykonują przedostatnie albo trzecie podanie od końca. Zawsze wzorowałem się na takich zawodnikach, jak on, bo uważam, że właśnie dlatego mój styl gry wygląda tak, a nie inaczej. Gdybym miał wybierać między golem a asystą, wybrałbym asystę.
Asysty dają Ci większą satysfakcję niż zdobywane gole?
Tak, zazwyczaj tak. Lubię strzelać gole, ale jeszcze większą satysfakcję daje mi pomoc koledze w zdobyciu bramki. Dla mnie liczy się dobro drużyny. Wiem, że dobrym podaniem pomagam drużynie, a przy okazji pozwalam koledze zabłysnąć.
Rozstanie z Widzewem Łódź. "Czułem się niechciany"
Jakie masz wspomnienia z pobytu w Widzewie?
Spędziłem tam dobry czas. Pierwszy sezon był trudny, ponieważ po raz pierwszy wyjechałem z Niemiec. Moja żona była wtedy w ciąży, a ja przyjechałem do Widzewa nie będąc w najlepszej dyspozycji. Później dodatkowo złapałem kontuzję. Mimo tych trudności zawsze czułem ogromne wsparcie, szczególnie ze strony kibiców. Bardzo lubiłem dla nich grać, bo Widzew to wyjątkowy klub. Drugi sezon wyglądał już zupełnie inaczej. Zaczęliśmy go całkiem nieźle, coraz lepiej rozumiałem się z drużyną i wróciłem do swojej optymalnej formy. Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że dwa lata temu ja, Fran Alvarez i Juljan Shehu tworzyliśmy jeden z najmocniejszych środków pomocy w Ekstraklasie. Później Widzew miał jednak inną wizję. Do przedłużenia kontraktu brakowało mi zaledwie kilkunastu minut spędzonych na boisku, ale osoby, które wtedy podejmowały decyzje, miały inna koncepcję na budowę drużyny i ja nie znajdowałem się w ich planach. Nie wiem, czy była to właściwa wizja, bo myślę, że większości tych osób już w klubie nie ma. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że rozstanie ze mną nie było najlepszą decyzją.
Czyli rozstanie z klubem było decyzją władz Widzewa, a nie twoim wyborem?
Tak, miałem w kontrakcie zapis dotyczącą automatycznego przedłużenia umowy po rozegraniu określonej liczby minut. Brakowało mi zaledwie 10 minut. Przez tą sytuację ostatnie osiem-dziewięć meczów sezonu zaczynałem na ławce rezerwowych. Mimo że miałem obowiązujący kontrakt, klub chciał ponownie negocjować jego warunki. Kiedy czuję, że nie mam pełnego wsparcia ze strony ludzi wokół mnie albo, że nie jestem traktowany w taki sposób, w jaki sam traktuję innych, trudno jest mi czuć się komfortowo. Mogłem zostać w Widzewie i być może po zakończeniu sezonu udałoby nam się dojść do porozumienia w sprawie nowego kontraktu. Jednak czułem, że pracując z niektórymi osobami zarządzającymi, nie byłbym już w stanie cieszyć się grą tak jak wcześniej. Dlatego uznałem, że dla mnie najlepszym rozwiązaniem będzie rozpoczęcie nowego rozdziału.
Czułeś się niechciany w Widzewie?
Tak, czułem się niechciany. Dlatego podjęcie decyzji o odejściu i rozpoczęciu nowego etapu było dla mnie stosunkowo łatwe.
Arka Gdynia i walka o utrzymanie
Miałeś inne opcje poza Arką Gdynia?
Tak, miałem kilka ofert. Prowadziłem rozmowy między innymi z Zagłębiem Lubin oraz klubami z zagranicy, ale ostatecznie zdecydowałem się na Arkę. Uważam, że z perspektywy czasu był to dla mnie bardzo dobry wybór.
Nie miałeś żadnych obaw przed transferem do drużyny, która dopiero co awansowała do Ekstraklasy?
Nie, ponieważ trener i klub przedstawili mi jasną wizję. Czułem, że bardzo chcą, abym dołączył do drużyny. Może z zewnątrz wyglądało to jak pewne ryzyko, bo Arka była beniaminkiem, ale ja wcale tak tego nie postrzegałem. Dla mnie najważniejsze było to, żeby znów czerpać radość z gry. Właśnie dlatego zdecydowałem się na ten transfer. W ostatnich miesiącach w Widzewie, przez pewne osoby straciłem tę radość.
Czy w Arce odzyskałeś radość z gry?
Tak, zdecydowanie. Myślę, że wszyscy to widzieli. Miałem okazję pokazać, na co mnie stać i dać Arce to, czego ode mnie oczekiwano. Z drugiej strony Arka obdarzyła mnie ogromnym wsparciem, dlatego uważam, że była to bardzo dobra relacja dla obu stron.
W minionym sezonie Arka miała dwa oblicza. Lepsze pokazywała w meczach domowych, a gorsze w wyjazdowych. Z siedemnastu meczów wyjazdowych Arka przywiozła do Gdyni tylko sześć punktów. Masz wyjaśnienie, z czego to wynikało?
Nadal nie potrafię tego wyjaśnić. Minęły już trzy-cztery miesiące, a wciąż trudno znaleźć konkretny powód, dlaczego tak to wyglądało. To nie była normalna sytuacja. Nawet będąc na boisku, mieliśmy poczucie, że coś jest nie tak. Nigdy nie odnosiłem wrażenia, że brakowało nam chęci czy zaangażowania. Po prostu, mimo naszych starań, coś nie funkcjonowało tak, jak powinno.
Po marcowej porażce z Koroną Kielce (0:3) spadliście do strefy spadkowej. Nie było czasu na szybką rehabilitację, bo przyszła przerwa reprezentacyjna, podczas której trener Dawid Szwarga został zwolniony. Jak drużyna zareagowała na tę decyzję?
Byliśmy trochę zszokowani, ponieważ byliśmy przekonani, że zakończymy sezon razem. Miałem poczucie, że zmierzamy w dobrym kierunku i że nasza praca zaczyna przynosić efekty. Oczywiście mecz z Koroną nie ułożył się po naszej myśli i był dla nas rozczarowaniem. Ale decyzja o rozstaniu z trenerem została podjęta przez osoby zarządzające i musieliśmy ją zaakceptować. Uważam, że pierwsze spotkania pod wodzą trenera Banasika wyglądały obiecująco, bo punktowaliśmy. Niestety, ostatecznie nie zdołaliśmy się utrzymać w Ekstraklasie.
Wspomniałeś o trenerze Dariuszu Banasiku, który po przyjściu do Arki wprowadził zmiany. Jak Ci się z nim współpracowało?
Zupełnie inaczej. Trener Dawid Szwarga miał bardzo jasne zasady i konkretny model gry. Każdy dokładnie wiedział, czego się od niego oczekuje i jakie zadania ma realizować na boisku. U trenera Dariusza Banasika było więcej elementów tak zwanej "starej szkoły". Trener dał nam dużo swobody. Chciał w ten sposób odbudować naszą pewność siebie, przywrócić radość z gry i sprawić, żebyśmy znów czerpali pozytywną energię z treningów i meczów. W pierwszych tygodniach przynosiło to efekty, ale z czasem jednak było widać, że był to bardzo długi i wymagający sezon. Wielu zawodników, w tym ja i Oskar Kubiak, mieliśmy problemy zdrowotne. Być może one miały wpływ na to, że ostatecznie nie udało nam się utrzymać w lidze.
Czy myślisz, że zwolnienie Dawida Szwargi i zatrudnienie w jego miejsce Dariusza Banasika było błędem?
Nie. Uważam, że ostatecznie to my, piłkarze, jesteśmy na boisku i to od nas zależy, jak prezentujemy się w meczach. Oczywiście decyzje trenera mają swoje znaczenie, ale odpowiedzialność za wyniki zawsze spoczywa również na zawodnikach. Myślę, że w pewnym momencie trochę straciliśmy wiarę w utrzymanie. Przez większą część sezonu znajdowaliśmy się nad strefą spadkową, ale po porażce z Koroną, kiedy znaleźliśmy się w niej po raz pierwszy, każdy z nas zaczął odczuwać powagę sytuacji. Pojawiła się większa presja. W Ekstraklasie często o wyniku decydują detale. Te niewielkie różnice, czasami pojedyncze procenty, mogą przesądzić o losach spotkania, szczególnie w lidze, gdzie wiele meczów jest bardzo wyrównanych.
Czy odczuwałeś presję podczas meczów?
Nigdy nie należałem do zawodników, którzy przed meczami zbyt dużo analizują czy zaprzątają sobie głowę presją. Zawsze skupiałem się przede wszystkim na swojej pracy, chciałem cieszyć się grą i pomagać drużynie. Starałem się też zdejmować część presji z kolegów z zespołu. Myślę jednak, że brak doświadczenia był jednym z naszych największych problemów. Mieliśmy wielu zawodników, którzy nie mieli jeszcze dużego doświadczenia, jeśli chodzi o grę w Ekstraklasie i w walce o utrzymanie.
Jeśli ktoś zapytałby Cię, jakie były główne powody spadku drużyny, co byś odpowiedział?
Myślę, że gdybyśmy mieli w kadrze jednego, dwóch czy trzech bardziej doświadczonych zawodników albo piłkarzy o większej jakości, nasze szanse na utrzymanie byłyby większe. Ja, Oskar i kilku innych zawodników zmagaliśmy się z problemami zdrowotnymi. Gdy wypadają ważni piłkarze lub nie są w stanie grać na swoim najwyższym poziomie, trudno utrzymać odpowiednią jakość. Jako Arka Gdynia musieliśmy w każdym meczu grać na maksimum możliwości, żeby rywalizować z innymi zespołami w Ekstraklasie. Uważam, że kadra, którą dysponowaliśmy, nie była wystarczająco mocna, by utrzymać się w Ekstraklasie.
Jak się czułeś w momencie, kiedy stało się jasne, że spadliście z ligi?
Kiedy stało się jasne, że spadliśmy z Ekstraklasy, poczułem pustkę. W głowie od razu wróciła mi jedna sytuacja z meczu miałem okazję zdobyć bramkę. Gdybym ją wykorzystał, nasze losy mogły potoczyć się inaczej. Czułem, że nie spełniłem oczekiwań. Było mi przykro, przede wszystkim ze względu na kolegów z drużyny, cały klub i kibiców. Byłem zły, bo wiedziałem, ile pracy i zaangażowania wszyscy włożyli, żeby Arka utrzymała się w Ekstraklasie. Ale taka jest piłka nożna - czasem wygrywasz, a czasem przegrywasz.
Czy to był najtrudniejszy moment w Twojej piłkarskiej karierze?
Nie, to nie był pierwszy raz, kiedy znalazłem się w takiej sytuacji. Wcześniej spadłem z Bundesligi również z 1. FC Nürnberg, więc wiedziałem, jak trudno jest się z tym pogodzić. Każda degradacja jest bolesna. Zawsze jednak uważałem, że te momenty mogą Cię wzmocnić. Po trzech-czterech dniach doszedłem do siebie. Myślę, że podobnie było w klubie, bo po spadku wiele zmieniło się w Arce.
Kerk zdradza kulisy transferu do Zagłębia Lubin. "Trener Ojrzyński bardzo mocno o mnie zabiegał"
Po zakończonym sezonie dołączyłeś do Zagłębia. Co wpłynęło na Twoją decyzję?
Kilka klubów było mną zainteresowanych, ale szczerze mówiąc, trener Leszek Ojrzyński od początku bardzo mocno o mnie zabiegał. Już rok wcześniej próbował mnie przekonać do dołączenia do Zagłębia, a mimo że wtedy nie udało nam się porozumieć, przez cały czas pozostawał w kontakcie z moim agentem i podkreślał, że mnie chce i potrzebuje w drużynie. Czułem to również ze strony innych osób w klubie - miałem wrażenie, że naprawdę zależy im na tym, żebym dołączył do zespołu. To było dla mnie bardzo ważne i dlatego zdecydowałem się na transfer do Zagłębia Lubin. Kiedy czujesz, że klub o ciebie walczy i naprawdę cię chce, masz poczucie, że możesz stać się ważny dla drużyny.
🆕 Nowym piłkarzem KGHM Zagłębia Lubin został Sebastian Kerk! Niemiecki pomocnik parafował umowę, która obowiązuje do końca czerwca 2028 roku 📄
— Zagłębie Lubin (@ZaglebieLubin) June 20, 2026
Sebastian, witamy na pokładzie i życzymy powodzenia! ⚒️ pic.twitter.com/62tyNxirgQ
W Polsce jesteś już od trzech lat. Najpierw była Łódź, potem Gdynia, a teraz Lubin. Jak przebiega Twoja aklimatyzacja w Lubinie?
Moja aklimatyzacja w Polsce przebiega bardzo dobrze. Wyzwaniem pozostaje dla mnie język polski, który jest naprawdę trudny. Cały czas staram się go uczyć i chcę rozpocząć regularne lekcje, bo trochę mi jest wstyd, że po trzech latach wciąż nie potrafię mówić w tym języku. Poza tym ja i moja rodzina czujemy się tutaj jak w domu. Bardzo dobrze odnaleźliśmy się w Polsce i niewykluczone, że po zakończeniu kariery zostaniemy tutaj na dłużej. Widzimy, jak kraj się rozwija, i uważamy, że jest to naprawdę świetne miejsce do życia.
Kerk zachwycony Polską. "Przypomina mi Niemcy z czasów mojego dzieciństwa"
Czym Polska najbardziej różni się od Niemiec?
Kiedy moi znajomi z Niemiec pytają mnie o Polskę, często mówię im, że pod wieloma względami przypomina mi ona Niemcy z czasów mojego dzieciństwa. Dzisiaj sytuacja w Niemczech jest trochę inna - jest dużo imigrantów i poczucie bezpieczeństwa jest mniejsze niż wtedy, gdy byłem dzieckiem. W Polsce możesz wyjść z domu o każdej porze. Do tego, kiedy dzieci mogą bawić się na zewnątrz i nie trzeba martwić się o ich bezpieczeństwo. Widzę też, Polacy są bardzo przywiązani do swojego kraju i bardzo dbają o siebie. Myślę, że to jedna z rzeczy, które dziś wyróżniają Polskę na tle Niemiec. My naprawdę polubiliśmy tutejszą kulturę, ludzi i sposób życia. Czujemy się tutaj bardzo dobrze i bezpiecznie.
Jak oceniasz rozwój Ekstraklasy?
Myślę, że w ciągu ostatnich trzech lat Ekstraklasa bardzo się rozwinęła zarówno pod kątem finansowym, jak i sportowym. Większe możliwości finansowe pozwalają klubom sprowadzać lepszych piłkarzy, a to naturalnie przekłada się na wyższą jakość ligi. Porównując Ekstraklasę z momentem, kiedy przyjechałem do Polski, widzę, że dziś jest bardziej wymagająca. Wiele meczów jest bardzo wyrównanych, a o zwycięstwie często decydują najmniejsze szczegóły. Uważam, że tempo rozwoju Ekstraklasy jest naprawdę imponujące. Cieszę się, że mogę być częścią tej ligi i jestem ciekawy, jak będzie wyglądała w kolejnych latach.
Plany po zakończeniu kariery piłkarskiej
Powiedziałeś, że po zakończeniu kariery istnieje szansa, że zostaniesz w Polsce. Masz już plany dotyczące tego, co będziesz robił po zakończeniu kariery?
Jeszcze nie podjąłem decyzji, ale chciałbym zostać przy piłce. W jakiej roli? Tego nie wiem. Życie trenera jest podobne do życia piłkarza - ciągle jesteś w rozjazdach. Kiedy masz dzieci przeprowadzki stają się znacznie trudniejsze, ponieważ trzeba brać pod uwagę ich środowisko, szkołę czy przedszkole. Dlatego muszę jeszcze spokojnie się nad tym zastanowić. Możliwości jest wiele. Można zostać dyrektorem sportowym, trenerem indywidualnym, szkoleniowcem pierwszej drużyny czy nawet agentem piłkarskim. Całe moje życie jest związane z tym sportem i nawet kiedy zakończę karierę zawodnika, nadal chcę być częścią piłki.
W jednym z wywiadów przyznałeś, że oglądasz bardzo dużo meczów. Może więc zostaniesz skautem piłkarskim?
Nie wykluczam tego, aczkolwiek jest wiele możliwości. Moja żona często mówi, że oglądam za dużo meczów, ale doskonale wie, że to jest moja pasja.
Kiedy oglądasz mecze, oglądasz je dla przyjemności czy również analizujesz grę i zwracasz uwagę na różne aspekty?
Zawsze analizuję mecze. Myślę, że wynika to z tego, jakim jestem piłkarzem - jestem kreatywny i zwracam uwagę na najmniejsze detale. Obserwuję przede wszystkim aspekty taktyczne, ruchy zawodników, ich ustawienie i zachowanie w różnych sytuacjach na boisku. Z każdego meczu staram się wynieść coś dla siebie. Oczywiście czerpię radość z oglądania meczów, ale jednocześnie zawsze staram się wyciągnąć z nich wnioski, które pomogą mi stać się lepszym piłkarzem.
Kerk wróżu mu karierę. "Bardzo się wyróżnia"
W Arka Gdynia miałeś okazję grać z Kamilem Jakubczykiem i Oskarem Kubiakem. Czy Twoim zdaniem oni mogą zrobić wielką karierę?
Tak, jestem przekonany o tym, że obaj mogą zrobić naprawdę dużą karierę. Oprócz ogromnego talentu mają również świetne podejście i odpowiedni charakter. W dzisiejszych czasach rzadko spotyka się tak młodych piłkarzy, którzy są tak świadomi i wiedzą, czego chcą. Pracują w ciszy zarówno przed treningiem, jak i po jego zakończeniu. Jak na swój wiek są naprawdę profesjonalni. Trzymam za nich kciuki. Wierzę, że obaj mają wszystko, by osiągnąć wielkie rzeczy, i mam nadzieję, że pewnego dnia zobaczymy ich w reprezentacji Polski.
Kto najbardziej Ci zaimponował w Zagłębiu?
Trudno wskazać tylko jednego piłkarza, ale na pewno bardzo wyróżnia się Marcel Reguła. Widać, że ma ogromny potencjał, a do tego świetne charakter, który może pomóc mu zrobić dużą karierę. Gra z dużą swobodą, czerpie radość z piłki i nie nakłada na siebie niepotrzebnej presji. Myślę, że powinien pracować tak dalej. To bardzo dobry piłkarz, który ma wszystko, by jeszcze bardziej się rozwijać. Damiana Dąbrowskiego, to jest to zawodnik o ogromnej jakości, szczególnie, kiedy ma piłkę przy nodze. Sposób, w jaki podaje piłkę czy czytanie przez niego gry i umiejętność dostrzegania rozwiązań na boisku stoją na bardzo wysokim poziomie. Bardzo się cieszę, że mogę z nim grać w jednej drużynie. W naszej drużynie jest wielu bardzo dobrych zawodników, dlatego trudno wyróżnić tylko jednego czy dwóch. Gdybym jednak miał wybrać, to wskazałbym właśnie na Marcela Regułę i Damiana Dąbrowskiego.
Czego trener Leszek Ojrzyński od Ciebie oczekuje?
Trener chce, żebym zostawił serce na boisku i dał drużynie coś, czego zabrakło jej w poprzednim sezonie. Jestem zawodnikiem, który kreuje grę i stwarza sytuacje bramkowe, więc na pewno trener liczy na to, że wniosę do zespołu właśnie te aspekty. Oczywiście, stałe fragmenty gry również są bardzo ważne dla Zagłębia Lubin. Drużyna jest mocna w tym aspekcie, a ja dobrze wykonują rzuty rożne czy rzuty wolne, więc będę chciał sprawić, żebyśmy byli silniejszy w tych aspektach.
Jakie różnice dostrzegłeś między przygotowaniami do nowego sezonu w Zagłębiu a tymi, które miałeś wcześniej w Arce?
Zarówno w Arce, jak i Zagłębiu bardzo ciężko pracowaliśmy, ale przygotowania w obu klubach mają trochę inny charakter. W Arce więcej czasu poświęcaliśmy aspektom taktycznym, natomiast tutaj w Zagłębiu więcej uwagi przykładamy do przygotowania fizycznego, żeby być gotowym do nowego sezonu. Rozegraliśmy wiele małych gierek, które miały nas przygotować do rywalizacji w pojedynkach fizycznych, a także zwiększyć naszą siłę w bezpośrednich starciach z rywalami. Oczywiście rozegraliśmy także wiele meczów kontrolnych. Także w tym tygodniu mieliśmy trochę cięższe nogi, ale z każdym dniem zbliżamy się do rozpoczęcia kolejnych rozgrywek, więc prawdopodobnie obciążenia treningowe będą już nieco mniejsze, żeby wejść w sezon z odpowiednią świeżością.
Jak wyglądała praca nad aspektami fizycznymi? Pracowaliście na boisku nad wytrzymałością czy może na siłowni, by zbudować mięśnie?
Pracowaliśmy zarówno na boisku, jak i na siłowni. Było dużo elementów biegowych zarówno krótszych, intensywnych odcinków, jak i dłuższych biegów, ale jednocześnie bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na pracę z piłką. Myślę, że sztab znalazł odpowiedni balans między pracą nad przygotowaniem fizycznym a treningiem piłkarski. Dzięki temu staliśmy się lepszymi zawodnikami.
Czy Zagłębie jest gotowe na nowy sezon?
Uważam, że tak. Oczywiście przed rozpoczęciem sezonu nigdy do końca nie wiadomo, na jakim poziomie znajduje się drużyna, dlatego pierwsze spotkanie zawsze niesie ze sobą pewną niewiadomą. Z mojego punktu widzenia wykonaliśmy jednak bardzo dobrą pracę w okresie przygotowawczym i włożyliśmy dużo wysiłku, żeby jak najlepiej przygotować się do sezonu. Teraz nie możemy się już doczekać startu. Po to właśnie gramy w piłkę - dla meczów, dla kibiców i dla zwycięstw.
Czego możemy się spodziewać po Zagłębiu w nowym sezonie?
Oczywiście chcemy być lepsi niż w poprzednim sezonie, ale uważam, że w Ekstraklasie najważniejsze jest to, żeby zawsze skupiać się na najbliższym meczu. Jeżeli będziemy konsekwentnie podchodzić do każdego spotkania z nastawieniem na zwycięstwo, po kilku kolejkach będziemy mogli ocenić, jakie cele są dla nas realne i o co możemy walczyć w tym sezonie. Ale na pewno przyjechałem tutaj, żeby grać o coś. W ubiegłym sezonie Zagłębie było bardzo blisko zagwarantowania sobie gry w eliminacjach europejskich pucharów, więc na pewni osiągnięcie tego celu byłoby czymś wyjątkowym. Chcemy również zajść jak najdalej w Pucharze Polski.
Kerk skomentował nową technologię w Ekstraklasie
W nowym sezonie Ekstraklasa będzie wykorzystywać technologię półautomatycznego spalonego. Co sądzisz o tej nowości? W przeszłości decyzje o spalonym potrafiły budzić kontrowersje.
Myślę, że to może być bardzo pomocne rozwiązanie. W ostatnich latach analiza VAR często trwała zbyt długo, przez co zawodnicy i kibice musieli długo czekać na ostateczną decyzję. Półautomatyczny system powinien sprawić, że sprawdzanie takich sytuacji będzie szybsze i bardziej precyzyjne, szczególnie przy akcjach, w których decydują dosłownie milimetry.
Czy długie sprawdzanie sytuacji przez VAR wybija z rytmu?
Nie, na mnie to nie miało większego wpływu. Zauważam jednak, że czasami po zdobyciu bramki trudno jest cieszyć się w pełni, ponieważ nie wiadomo jeszcze, czy gol zostanie uznany. W pewnym sensie VAR niszczy emocje - nie tylko zawodnikom, ale również kibicom, którzy często nie wiedzą, czy mogą już świętować, czy muszą jeszcze czekać na decyzję. Uważam, że VAR jest bardzo ważny i potrzebny w piłce nożnej, ale cały proces powinien przebiegać szybciej. Gdyby decyzje były podejmowane sprawniej, byłoby to zdecydowanie lepsze dla wszystkich.
Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałeś?
Nie miałem jeszcze okazji grać przeciwko niemu w ofensywnej roli, ponieważ występował wtedy na pozycji defensywnego pomocnika, ale na pewno w poprzednim sezonie Bartosz Nowak był bardzo dobrym piłkarzem. Muszę też wyróżnić mojego dobrego przyjaciela Juljana Shehu. Śledziłem jego drogę w Widzewie i wiem, że na początku nie miał łatwo, więc tym bardziej cieszy mnie, że dziś jest kapitanem Widzewa. Należą mu się za to duże słowa uznania.
Z kim z drużyny złapałeś najlepszy kontakt?
Muszę przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się ze wszystkimi zawodnikami. Nigdy nie miałem problemów z nawiązywaniem relacji w szatni. Na pewno łatwiej jest mi komunikować się ze Zlatanem Alomeroviciem, ponieważ rozmawiamy po niemiecku, ale również bardzo dobrze rozumiem się z polskimi zawodnikami. Jednym z moich celów na ten sezon jest nauczenie się języka polskiego w sposób komunikatywny.
Szatnia Zagłębia wyróżnia się na tle innych klubów Ekstraklasy dużą liczbą polskich piłkarzy.
Zgadza się. W naszej drużynie większość zawodników pochodzi z Polski, a obcokrajowców jest tylko kilku. W takim środowisku łatwiej jest nauczyć się języka polskiego. W poprzednich klubach często komunikowaliśmy się głównie po angielsku, więc trudniej było nauczyć się tego języka.
Indywidualny cel
Jaki jest Twój indywidualny cel w tym sezonie?
Przede wszystkim chcę być zdrowy, ponieważ to jest podstawa. Chcę też pomagać drużynie - zarówno na boisku, jak i poza nim. Nie wyznaczam sobie jednak konkretnych liczb. Wierzę, że jeśli będę zdrowy i będę czerpał radość z gry, a drużyna będzie odnosiła sukcesy, to dołożę do tego liczby. Oczywiście będę się starał poprawić swoje statystyki z poprzedniego sezonu.
ROZMAWIAŁA KAROLINA KUREK, MECZE24.PL
Ekstraklasa Transfery piłkarskie, plotki transferowe Sebastian Kerk Zagłębie lubin Widzew łódź Bartosz Nowak Oskar Kubiak Kami Jakubczyk Zlatan alomerović Fran Alvarez Arka gdynia Ekstraklasa Piłka nożna Marcel Reguła Dawid szwarga Dariusz banasik Damian Dąbrowski Leszek Ojrzyński Juljan Shehu
Oglądaj mecze online






![Obrazek news: "Czułem się niechciany". Pomocnik zdradza kulisy rozstania z Widzewem, spadku Arki i mówi o ambicjach Zagłębia Lubin [NASZ WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fapi.mecze24.pl%2Fimg%2Fcontents%2Fmixcollage-07-aug-2026-09-52-am-6750.webp&w=256&q=75)





![Obrazek news: Dwa fatalne błędy i porażka. GKS Katowice mocno oddalił się od Ligi Konferencji [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fapi.mecze24.pl%2Fimg%2Fstatic%2Fliga-konferencji-logo-6-mikolaj-barbanell-shutterstock_min2.webp&w=256&q=75)
