Drużynowy Puchar Świata 2026 w Warszawie. Polska chce przełamać „klątwę” PGE Narodowego

Zdjęcie Patryk Połoński
Autor:Patryk PołońskiDodano:
Zdjęcie Patryk Połoński
Autor:Patryk PołońskiDodano:
Obrazek newsa : Drużynowy Puchar Świata 2026 w Warszawie. Polska chce przełamać „klątwę” PGE NarodowegoShutterstock/Konrad Swierad
Ten news dotyczy:

W sobotę PGE Narodowy ponownie zamieni się w żużlową arenę. W Warszawie odbędzie się finał Drużynowego Pucharu Świata, a reprezentacja Polski stanie przed szansą na kolejny triumf w swojej ulubionej imprezie. Biało-Czerwoni spróbują także sprawić, by po raz pierwszy w historii po zawodach żużlowych w stolicy zabrzmiał „Mazurek Dąbrowskiego”.

Polska specjalistą od Drużynowego Pucharu Świata

Reprezentacja Polski ma na koncie dziewięć zwycięstw w osiemnastu dotychczasowych edycjach Drużynowego Pucharu Świata. Biało-Czerwoni triumfowali m.in. trzy razy z rzędu w latach 2009-2011, a także w trzech ostatnich odsłonach tego formatu w latach 2016-2017 oraz w 2023 roku.

Jeżeli Polacy ponownie okażą się najlepsi, jako pierwsza drużyna w historii zdobędą złote medale czwarty raz z rzędu w Drużynowym Pucharze Świata. Rywalizacja nie będzie jednak łatwa, ponieważ na starcie pojawią się silne reprezentacje Danii, Australii i Wielkiej Brytanii.

Przez lata DPŚ był jedną z najważniejszych imprez w żużlowym kalendarzu. Kibice z dużym zainteresowaniem śledzili rywalizację Polski z Danią, Szwecją, Australią, Wielką Brytanią czy Rosją. W biało-czerwonych barwach sukcesy odnosili m.in. Tomasz Gollob i Jarosław Hampel.

Speedway of Nations nie przyniósł Polakom złota

Dominacja Polski w DPŚ wpłynęła na decyzje światowych władz żużla. W miejsce tradycyjnej rywalizacji drużynowej wprowadzono Speedway of Nations, w którym zespoły rywalizują w parach. Biało-Czerwoni zdobyli w tej formule pięć medali w siedmiu edycjach, ale ani razu nie stanęli na najwyższym stopniu podium.

W Speedway of Nations triumfowali Rosjanie, Australijczycy oraz Brytyjczycy. Polska często była blisko zwycięstwa, lecz w decydujących momentach brakowało sportowych argumentów lub szczęścia. DPŚ, rozgrywany obecnie co trzy lata, daje więc reprezentacji szansę na powrót do dobrze znanej tradycji.

Biało-Czerwoni chcą przełamać „klątwę” Narodowego

Warszawski finał będzie miał dla gospodarzy dodatkowe znaczenie. W dziewięciu dotychczasowych rundach Grand Prix rozegranych na PGE Narodowym żaden reprezentant Polski nie odniósł zwycięstwa. Obiekt, który regularnie wypełnia się dziesiątkami tysięcy kibiców, wciąż czeka na polskiego triumfatora.

Teraz celem jest nie tylko wygrana całej drużyny, ale również przełamanie tej symbolicznej bariery. Polacy chcą zakończyć zawody z pucharem i hymnem odegranym przed własną publicznością. O sile zespołu mają stanowić Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Patryk Dudek.

Dudek ma w dorobku cztery złote medale DPŚ, natomiast Zmarzlik i Janowski wywalczyli po trzy. Cała trójka, a także Dominik Kubera, znajdowała się w składzie zwycięskiej reprezentacji podczas ostatniej edycji w 2023 roku. Wówczas o złocie przesądził emocjonujący ostatni wyścig, w którym znakomicie spisał się Janowski.

Po odejściu Rafała Dobruckiego funkcję selekcjonera reprezentacji Polski objął Stanisław Chomski. To właśnie on prowadził biało-czerwonych 21 lat temu, gdy po raz pierwszy w historii sięgnęli po zwycięstwo w Drużynowym Pucharze Świata.

Dania, Australia i Wielka Brytania powalczą o zwycięstwo

Najgroźniejszymi rywalami Polaków powinni być Duńczycy i Australijczycy. Obie reprezentacje mają mocne zestawienia, choć nie wystąpią w najsilniejszych możliwych składach. Australia będzie musiała radzić sobie bez Jacka Holdera, a Wielka Brytania bez Daniela Bewleya.

Duńczycy od dawna czekają na triumf w DPŚ. Ich ostatnie zwycięstwo miało miejsce dwanaście lat temu. Drużynę po raz drugi w historii poprowadzi Nicki Pedersen, a zawodnicy z Półwyspu Jutlandzkiego będą chcieli wykorzystać doświadczenie zdobyte podczas sierpniowego półfinału w Rydze.

W teorii najsłabiej prezentuje się Wielka Brytania, której liderem będzie Robert Lambert. Brytyjczycy nie zamierzają jednak składać broni, a specyfika jednodniowych zawodów sprawia, że każdy zespół może sprawić niespodziankę.

Polacy nie będą mogli liczyć na typowy atut własnego toru. Nawierzchnia na 267-metrowym owalu PGE Narodowego zostanie przygotowana specjalnie na tę imprezę, dlatego wszyscy uczestnicy będą mieli podobne warunki. O wyniku mogą przesądzić koncentracja, starty i dyspozycja dnia.

Awizowane składy na finał DPŚ w Warszawie

Polska: Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Dominik Kubera, Patryk Dudek, Kacper Woryna. Menedżer: Stanisław Chomski.

Wielka Brytania: Robert Lambert, Charles Wright, Adam Ellis, Leon Flint, Tom Brennan. Menedżer: Oliver Allen.

Dania: Mikkel Michelsen, Leon Madsen, Michael Jepsen Jensen, Anders Thomsen, Frederik Jakobsen. Menedżer: Nicki Pedersen.

Australia: Ryan Douglas, Brady Kurtz, Jason Doyle, Max Fricke, Rohan Tungate. Menedżer: Mark Lemon.

Początek finału zaplanowano na godzinę 19:00. Zawody poprowadzi ukraiński sędzia Aleksander Latosiński. Według prognoz temperatura ma wynieść około 18 stopni Celsjusza, nie powinno padać, a wiatr osiągnie prędkość około 5 km/h.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Lubisz czytać newsy na Mecze24.pl? Kliknij i dodaj nas do Preferowanych Źródeł w Google.

Żużel Reprezentacja Polski na żużlu Drużynowy Puchar Świata

Komentarze użytkowników