Fot. YouTube / Legia WarszawaEdward Iornadescu nie daje o sobie zapomnieć. Rumuński trener udzielił wywiadu portalowi Fanatik.ro, w którym m.in. po raz kolejny opowiedział o powodach odejścia z Legii Warszawa.
- Obrałem strategię, kładłem duży nacisk na warunki sportowe, chciałem zapewnić ciągłość składu i wzmocnienie 3-4 zawodnikami. Niestety, klub nieco zmienił strategię. Zawodnicy zostali sprzedani za znaczne kwoty, odeszło 13-14 zawodników, a dołączyło 10, wszyscy po okresie przygotowawczym. Bardzo trudno jest zintegrować 10 nowych zawodników i przebudować drużynę w trakcie sezonu - mówił Edward Iordanescu w rozmowie z Fanatik.ro.
- Po zmianie strategii i odejściu ważnych zawodników musieliśmy szukać nowych zawodników. Okienko transferowe dobiegało już końca i niestety wyniki nie były takie, jakich oczekiwaliśmy. Nie przegrywaliśmy meczów, ale nie potrafiliśmy wygrać z przeciwnikami, którzy całkowicie stracili inicjatywę. Chciałem, żeby było trochę inaczej. Mam szacunek dla wszystkich, właściciel to niezwykły człowiek. Trudno było odbudować to w trakcie sezonu. Niestety dla Legii, po moim odejściu nie chcę, żeby rozumiano, że to przez moje odejście. Było dziewięć meczów, w których Legia zanotowała trzy remisy i sześć porażek. Dlaczego o tym wspominam? Żeby ludzie zrozumieli, że sytuacja była bardzo trudna - przekonywał Iornadescu.
Edward Iordanescu mówi wprost: "Nazywali mnie Rumunem"
Edward Iordanescu odniósł się również do krytyki i przyznał, że odczuwał dyskomfort z powodu swojej narodowości.
- To drażliwy temat i nie chcę w niego wchodzić. Czułem pewne rzeczy, ale nie brałem ich do siebie. Kiedy wyniki nie są takie, jakich oczekiwano, pojawia się krytyka, tak jak w Rumunii. Pojawiły się głosy, które mówiły: "dlaczego potrzebujemy Rumuna, który ma nas uczyć, jak pracować?". Te głosy były spoza klubu - rozpoczął były trener Legii Warszawa w wywiadzie dla Fanatik.ro.
- Polacy to bardzo cywilizowany naród. Nie doświadczyłem czegoś takiego w swoim otoczeniu. Jednak pojawiły się głosy krytykujące mnie publicznie. A w reprezentacji, na początku, krytyka była niesamowita. Sprzedano bardzo ważnych zawodników, a w piłce ludzie przyzwyczajeni są do tego, że sukces ma przychodzić natychmiast. Sukces nie spada z nieba, trzeba go budować. To było ogromne wyzwanie i dlatego chcę wyciągnąć z tego doświadczenia dobre rzeczy - kontynuował.
- Nie mogę generalizować, nie odczułem tego w taki sposób. Oni również są narodowi, mają swoje wartości. Nie mogę temu zaprzeczyć. Były głosy, które nawet nie zwracały się do mnie po imieniu, tylko nazywały mnie "Rumunem". To nie miało dla mnie znaczenia, nie dlatego nie dokończyłem kontraktu. Nie chcę budować wokół tego alibi - dodał.
- W piłce nożnej wszyscy musimy być otwarci i chcemy wyjeżdżać za granicę, musimy też akceptować obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do nas. Istnieje swoboda przemieszczania się i nie możemy być smutni, nie możemy patrzeć na sprawy w ten sposób. Od początku słychać było bardzo krytyczne głosy, prawdopodobnie chcieli trenera Polaka lub innej narodowości. Nie mogę generalizować, poznałem i pracowałem tam z wyjątkowymi ludźmi - zakończył.
Ekstraklasa Edward Iordanescu Legia warszawa Ekstraklasa Piłka nożna
Oglądaj mecze za darmo













