Shutterstock/cristiano barniFormuła 1 wciąż nie opublikowała kalendarza na sezon 2027. Opóźnienie ma być związane z trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie, ponieważ przyszłoroczne mistrzostwa mają rozpocząć się od rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej.
Chiny i Japonia jako alternatywa
W ostatnich latach kalendarz Formuły 1 na kolejny sezon był ogłaszany stosunkowo wcześnie. Tym razem, mimo że mamy już 27 sierpnia, nadal nie przedstawiono oficjalnego harmonogramu na 2027 rok.
Szef Formuły 1 Stefano Domenicali wcześniej potwierdził, że przygotowano alternatywny plan na początek przyszłorocznego sezonu, ale nie ujawnił szczegółów. Zgodnie z dostępnymi informacjami zakłada on rozpoczęcie rywalizacji w Chinach w połowie marca. Tydzień później kierowcy mieliby wystąpić w Japonii.
Następnie, na początku kwietnia, miałby się odbyć wyścig o Grand Prix Australii. W przypadku rundy na torze Albert Park istotne znaczenie ma również trwająca budowa nowego budynku boksów. Harmonogram prac nie pozwala na organizację zawodów przed początkiem kwietnia.
Bahrajn i Arabia Saudyjska później w sezonie
Jeśli sezon 2027 rozpocznie się w Chinach, wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej mogłyby zostać przeniesione na drugą połowę kwietnia.
Takie rozwiązanie dałoby organizatorom oraz pozostałym zainteresowanym stronom więcej czasu na obserwowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie i podjęcie odpowiednich działań. Formuła 1 chce uniknąć problemów podobnych do tych z początku obecnego sezonu, gdy między rundami w Japonii i Miami powstała aż pięciotygodniowa przerwa.
Oglądaj mecze online












