Koszmar Widzewa Łódź w doliczonym czasie gry. Pierwsza przegrana od 49 dni [WIDEO]

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Koszmar Widzewa Łódź w doliczonym czasie gry. Pierwsza przegrana od 49 dni [WIDEO]Fot. Canal+Sport

Widzew Łódź prowadził od 59. minuty w starciu z Radomiakiem Radom po to, by ostatecznie przegrać. Gospodarze wygrali 2:1, a zwycięskiego gola strzelili w 94. minucie. Dzięki temu zwycięstwu Radomiak awansował na dziesiąte miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, oddalając się od strefy spadkowej na cztery punkty. Widzew pozostaje na przedostatnim miejscu.

Przed meczem

 W pierwszym sobotnim spotkaniu 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy spotkały się dwa zespoły walczące o przetrwanie w elicie. Przedostatni Widzew Łódź kontra zajmujący ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli Radomiak Radom. Obie drużyny, przystępując do tego starcia, znały wczorajszy wynik Legii Warszawa (zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin 1:0) i wiedziały, że przegrany tej rywalizacji po ostatnim gwizdku będzie okupywał pozycję pod kreską. Ba, Widzew musiał wygrać, by wyjść ze strefy spadkowej. Z powodu zawieszenia za żółte karki w Radomiaku zabrakło. Zastąpił go Steve Kingue.

Radomiak nie potrafił udokumentować swojej przewagi w pierwszej połowie

Choć spotkanie rozpoczęło się od niecelnego uderzenia Emila Kornviga w 11. sekundzie, to Radomiak prezentował się lepiej na boisku w pierwszej połowie. Ekipa Bruno Baltazara tworzyła groźniejsze sytuacje i nie pozwoliła przeciwnikom na wiele, co obrazowały statystyki. RTS nie wykreował sobie ani jednej wielkiej szansy, a w sumie w pierwszej połowie oddał dwa celne strzały. Najlepszą okazję miał Sebastian Bergier. W 14. minucie po kontrze napastnik Widzewa otrzymał podanie na wolne pole, popędził do przodu i uderzył w pełnym biegu, ale świetnie interweniował Filip Majchrowicz. 

Jeszcze w pierwszym kwadransie Mariusz Fornalczyk i Abdoul Tapsoba ucierpieli po starciach w powietrzu, ale na ich szczęście nie było to nic poważnego i obaj kontynuowali grę. Radomiak atakował, ale nie potrafił udokumentować swojej przewagi. Co prawda, w 39. minucie gospodarze trafili do siatki za sprawą uderzenia Lopesa, ale bramka nie została uznana, bo przy prostopadłym podaniu Balde znajdował się na pozycji spalonej. Wcześniej świetną sytuację zmarnował Tapsoba.

Gol na 1:0 dla Widzewa

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych ataków Radomiaka Radom. Jan Grzesik uderzył z dystansu z półwoleja, ale jego strzał obronił Drągowski. W kolejnych minutach gospodarze nękali obrońców Widzewa, ale nie potrafili znaleźć drogi do siatki. W 62. minucie Widzew wyprowadził akcję prawym skrzydłem, po której objął prowadzenie. Po podaniach Isaaca i Kornviga oraz wymianie Shehyu z Bergierem piłkę na wślizgu do własnej bramki skierował Donis. Sędziowie VAR sprawdzali jeszcze raz sytuację, żeby zobaczyć, czy nie było spalonego, ale ostatecznie uznali tę bramkę.

Gol na 1:1

W 83. minucie Radomiak doprowadził do wyrównania. Po wrzucie piłki z autu w pole karne piłkę głową przed pole karne wybił jeden z piłkarzy Widzewa. Spadła ona wprost pod nogi Roberto Alvesa, który błyskawicznie oddał strzał z woleja i pokonał Drągowskiego. W 86. minucie doszło do awantury na boisku. Rezerwowy Mateusz Żyro pomagał leżącego na murawie Mariuszowi Fornalczykowi rozprostować nogi z powodu skurczy. To nie spodobało się Ouattarze, który podbiegł do Żyro i chciał go odciągnąć od Fornalczyka. Między piłkarzami wywiązała się awantura i obaj piłkarze otrzymali po żółtej kartce.

Gol na 2:1

Radomiak poszedł za ciosem i w czwartej doliczonej minucie zwycięskiego gola strzelił Luquinhas.

18.04.2026r, 29. kolejka PKO BP Ekstraklasy, Stadion im. Braci Czachorów (Radom)

Radomiak Radom - Widzew Łódź 2:1 (0:0)

Bramki: Alves 83', Luquinhas 90+4' - Donis 59' (bramka samobójcza)

Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź

Ekstraklasa Widzew łódź Radomiak radom Ekstraklasa Piłka nożna

Komentarze użytkowników

    Zapytaj o mecze, typy, statystyki, składy...

    Wiadomości: 0 / 3