Szymon RadziejowskiMads Hansen był jednym z liderów Krono-Plast Włókniarza Częstochowa w rewanżowym spotkaniu o 7. miejsce w PGE Ekstralidze. Częstochowianie wygrali w Gorzowie, ale nie zdołali uniknąć spadku. Duńczyk przyznał, że jego przyszłość w klubie wciąż pozostaje niewiadomą.
Włókniarz walczył do ostatniego biegu
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przed rewanżem znajdował się w trudnej sytuacji. Pierwsze spotkanie z Gezet Stalą Gorzów zakończyło się porażką 43:47, dlatego częstochowianie musieli odrobić straty na wyjeździe. Choć nie byli faworytem, do końca pozostawali w grze o zwycięstwo.
O losach rywalizacji decydował ostatni wyścig, a emocje nie skończyły się wraz z przekroczeniem mety. Sędzia Arkadiusz Kalwasiński musiał rozstrzygnąć sytuację z udziałem Rohana Tungate’a i Andersa Thomsena. Jego decyzja miała bezpośredni wpływ na to, który zespół pożegna się z PGE Ekstraligą.
– To był trudny wieczór. Przyjechaliśmy tutaj jako underdog, ale pokazaliśmy się z dobrej strony. Ostatni wyścig decydował o zwycięstwie, więc był to dobry żużel z dużą ilością akcji, choć niestety także z wieloma upadkami – powiedział Mads Hansen, odnosząc się również do kraks Jaimona Lidseya, Adama Bednara, Igora Korduna i Oskara Palucha.
Hansen docenił kolegę z drużyny
Duńczyk zakończył spotkanie z dorobkiem 10 punktów oraz dwóch bonusów. Po powrocie do ścigania po kontuzji zaprezentował się solidnie i był ważnym ogniwem zespołu z Częstochowy.
– Jestem usatysfakcjonowany, choć oczywiście zawsze chce się zdobyć więcej punktów. Mimo wszystko wykonałem dobrą robotę, podobnie jak cały zespół. Świetną pracę wykonał Alan Ciurzyński. To małe rzeczy robią różnicę – ocenił 26-latek.
Ciurzyński rzeczywiście miał istotny udział w sukcesie Włókniarza. W pierwszej części zawodów wygrał dwa biegi, a po dwóch zerach ponownie przyjechał na pierwszym miejscu w swoim ostatnim starcie. Jego punkty pomogły częstochowianom odnieść pierwsze i jedyne zwycięstwo w tym sezonie PGE Ekstraligi.
Do uniknięcia bezpośredniego spadku zabrakło jednak kilku punktów. – Wierzyliśmy, szczególnie w ostatnim biegu, że uda się zgarnąć pełną pulę. Taki jest jednak żużel. Było naprawdę blisko – przyznał Hansen.
Jaka przyszłość czeka Duńczyka?
Występ w Gorzowie był dla Hansena powrotem do rywalizacji po urazie. Jego dobra postawa może mieć znaczenie przy budowie składu Włókniarza na kolejny sezon, choć sam zawodnik nie potrafił jednoznacznie określić, gdzie będzie występował.
– Tego nigdy nie wiadomo. Czekamy na nowe, dobre doświadczenia. Patrzę w przyszłość i chciałbym spróbować czegoś nowego. Nic nie jest przesądzone w stu procentach. Jestem w Częstochowie od trzech lat i jestem tutaj szczęśliwy. Zobaczymy, co się wydarzy – stwierdził reprezentant Danii.
Włókniarz w kolejnym sezonie będzie rywalizował w Metalkas 2. Ekstralidze. Hansen nie wyklucza, że pozostanie w częstochowskim klubie i spróbuje pomóc mu w walce o powrót do elity.
– Miło jest jeździć w Ekstralidze, ale czasem trzeba zrobić dwa kroki w tył, żeby zbudować coś lepszego. Dla mnie osobiście dobrze byłoby zejść ligę niżej, zdobyć doświadczenie i później wrócić silniejszym na najwyższy poziom – przyznał zawodnik.
Tor w Gorzowie mu odpowiada
Na zakończenie Hansen został zapytany o gorzowski obiekt. Duńczyk od lat radzi sobie na nim dobrze i uważa, że charakterystyka toru przypomina mu tory spotykane w jego ojczyźnie.
– Zwykle mam tutaj dobre wyniki. Ten tor mi pasuje, bo jest podobny do duńskich obiektów. Lubię ścigać się tam, gdzie dostępnych jest wiele ścieżek. W Polsce tory często są twarde, śliskie i duże, dlatego przyjemnie przyjechać na taki obiekt – zakończył Mads Hansen.
Źródło: WP Sportowe Fakty
Żużel 2. Ekstraliga PGE Ekstraliga Mads Hansen Włókniarz częstochowa Ekstraliga żużlowa 2 Ekstraliga żużlowa
Oglądaj mecze za darmo
Oglądaj mecze na żywo przez VPN









