Mateusz CzarneckiWidzew Łódź znów stracił punkty. Drużyna prowadzona przez Aleksandra Vukovicia bezbramkowo zremisował na wyjeździe z Wisłą Płock (0:0) w pierwszym piątkowym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W końcówce spotkania RTS przed stratą gola uratowała poprzeczka. To jednak nie był mecz na bezbramkowy remis, zawiodła skuteczność.
Przed meczem
Obie drużyny przystępowały do piątkowej rywalizacji w nieco odmiennych nastrojach. Wisła Płock po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa (1:2), a Widzew po remisie z Motorem Lublin (2:2). Względem wspomnianej potyczki trener Widzewa, Aleksandar Vuković, dokonał dwóch zmian w wyjściowej jedenastce. Od początku postawił na Karola Świderskiego oraz Steve'a Kapuadiego. Na ławce zasiedli Angel Baena i Ricardo Visus. Warto dodać, że Świderski zagrał w ataku obok Sebastiana Bergiera. Szkoleniowiec zaś wysłał do boju zwycięską jedenastkę.
Rafał Leszczyński bohaterem pierwszej połowy
Pierwsza połowa w Płocku toczyła się pod dyktando Widzewa Łódź, który narzucił swoje warunki gry. Goście atakowali zarówno środkiem pola, jak i skrzydłami, ale początkowo nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Rafała Leszczyńskiego. Pierwszą groźną sytuację wykreowali zawodnicy Wisły Płock. W 13. minucie fatalny błąd popełnił Marcel Krajewski. Obrońca Widzewa zagapił się i stracił piłę na rzecz Olafa Kobackiego. 25-letni pomocnik popędził na bramkę Widzewa, wpadł w pole karne, ale zmarnował stuprocentową szansę.
Szybko piłka przeniosła się na drugą stronę boiska. Emil Kornvig wycofał piłkę do Frana Alvareza, który przejęciem wprowadził się w pole karne, ale oddał niecelny strzał. W 17. minucie Widzew znów był blisko objęcia prowadzenia. Tym razem Juljan Shehu świetnie dośrodkował na głowę Sebastiana Bergiera, którego uderzenie świetnie obronił Rafał Leszczyński. Wisła rozpoczęła akcję od własnej bramki. Leszczyński dograł do jednego ze swoich kolegów, a ten długim podaniem uruchomił Saida Hamulicia, który przyjął tak źle, że piłka wyszła zaa linię boczną.
W 19. minucie znów zrobiło się gorąco w polu karnym Wisły Płock. Po złym wyprowadzeniu piłki Bergier przechwycił piłkę i wyszedł sam na sam z Sekulskim, który znów obronił jego strzał. Po tej interwencji bramkarz Wisły Płock potrzebował pomocy lekarzy. Ostatecznie był w stanie kontynuować mecz. W kolejnych minutach Sekulski został bohaterem Wisły i całej pierwszej połowy, świetnie bowiem zatrzymywał kolejne strzały czy akcje piłkarzy Widzewa. Bergier nie potrafił znaleźć na niego sposobu.
Bez goli w drugiej połowie. Świetna interwencja Drągowskiego i Krajewskiego
Druga połowa rozpoczęła się od stuprocentowej okazji dla Wisły Płock. W 59. minucie Said Hamulić po podaniu Olafa Kobackiego znalazł się w sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim, który obronił jego strzał. Trzy minuty później Emil Kornvig w ekwilibrystyczny sposób próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Po przewrotce nieznacznie się jednak pomylił.
W 75. minucie Marcel Kajewski popisał się świetną interwencją. Lewy obrońca wybił piłkę sprzed linii bramkowej po uderzeniu Marcina Flisa i uratował Widzew przed stratą gola. Do końca mecz obie drużyny miały swoje sytuacje. W 91. minucie Rogelj odpalił rakietę z dystansu, która zatrzymała się na poprzeczce i pozwoliła Widzewowi wywieźć jeden punkt z Płocka. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Co dalej?
W 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy Widzew Łódź zagra z Jagiellonią Białystok (09.08, godz. 20:15), a Wisła Płock zmierzy się przeciwko Wiśle Kraków (07.08, godz. 20:30).
31.07.2026r, 2. kolejka PKO BP Ekstraklasy, Orlen Stadion (Płock)
Widzew Łódź - Wisła Płock 0:0 (0:0)
Oglądaj mecze za darmo













