Trener Lecha Poznań zabrał głos po klęsce z Crystal Palace. "Nie mam poczucia, że zostaliśmy zmiażdżeni"

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Trener Lecha Poznań zabrał głos po klęsce z Crystal Palace. "Nie mam poczucia, że zostaliśmy zmiażdżeni"Shutterstock/Maciej Rogowski

Lech Poznań przegrał na wyjeździe z Crystal Palace 0:4 w swoim pierwszym spotkaniu fazy ligowej Ligi Europy. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Niels Frederiksen podzielił się swoimi odczuciami. 

Trener Lecha Poznań przemówił po klęsce w Lidze Europy

Na wstępie Duńczyk został zapytany, czy z perspektywy czasu zmieniłby coś w swoim podejściu do meczu.

- Biorąc pod uwagę obraz gry, muszę szczerze powiedzieć, że wyglądał on tak, jak się spodziewaliśmy. 4:0 to jest wysoka porażka. Aczkolwiek nie mam takiego poczucia, że zostaliśmy dzisiaj zmiażdżeni. Bardziej powiedziałbym, że zostaliśmy ukarani przez przeciwnika w niektórych sytuacjach. Wykreowaliśmy sobie swoje okazje, ale też nie ustrzegliśmy się błędów, takie głupich błędów, które pozostaną niewybaczone na tym poziomie. Pierwszy gol był głupio stracony i musimy wystrzegać się takich rzeczy. Nie zmienia to faktu, że jednak wiele rzeczy w dzisiejszym meczu było dobrych. Były rzeczy, z których byłem zadowolony - ze sposobu, w jaki graliśmy w niektórych momentach, ze sposobu w jaki mieliśmy piłkę przy nodze - mówił Frederiksen na pomeczowej konferencji prasowej.

Lech stracił pierwszego gola po fatalnym wrzucie z autu Terry'ego Yegbe. Ghańczyk podał piłkę wprost pod nogi Yeremy'ego Pino, który po chwili umieścił ją w siatce. Jak się okazuje Ghańczyk nie był wyznaczony do wykonania tego stałego fragmentu gry.

- To nie jest taka regularna sytuacja, jeżeli chodzi o nasze poczynania, żeby stoper brał piłkę w tym miejscu boiska i wykonywał wrzut z autu. Ale nie mogę moim piłkarzom zabronić dyskutować o sytuacjach meczowych Nie wiem, do jakiej komunikacji doszło między nimi, więc nie miałem wpływu na tę decyzję. Została ona podjęta na boisku - wytłumaczył Niels Frederiksen.

Druga bramka dla Crystal Palace padła po rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu Adama Whartona we własnym polu karnym nie popisał się Radosław Murawski, który nawet nie próbował powstrzymywać wyskakującego do piłki Chrisa Richardsa. Frederiksen został zapytany o sposób organizacji defensywy swojej drużyny przy rzutach rożnych. Trener wyjaśnił, że jego zespół stosuje mieszany system krycia, łączący krycie indywidualne ze strefowym.

- To jest kombinacja tych dwóch rozwiązać. Mamy częściowo rozpisane tak, żeby chwycić rywali indywidualnie, ale także część zawodników jest oddelegowana do krycia w strefie - wytłumaczył trener Lecha Poznań.

Duńczyk skomentował również niewykorzystane okazje kapitana zespołu. - Mikael Ishak był rozczarowany, bo miał dobre szanse do tego, żeby strzelić gola. Aczkolwiek Mikka nie był jedynym zawodnikiem dzisiaj, któremu nie udało się wykorzystać tego typu okazji. Wykreowaliśmy sobie całkiem sporo sytuacji w tym meczu i musimy zamienić jedną czy dwie na gole. Wracając do tych błędów indywidualnych, to również mówimy o jakości w obronie. A wiedzieliśmy, że dzisiaj będziemy się mierzyć z jakością przeciwnika na najwyższym poziomi  - zaznaczył.

Szansę na rehabilitację Lech będzie miał już w najbliższą niedzielę, 20 września. O godzinie 20:15 zmierzy się z Radomiakiem Radom.

Lubisz czytać newsy na Mecze24.pl? Kliknij i dodaj nas do Preferowanych Źródeł w Google.

Liga Europy Niels Frederiksen Lech poznań Liga europy Piłka nożna

Komentarze użytkowników