
W czwartek Aleksandar Vuković został nowym trenerem Widzewa Łódź. Zastąpił on na stanowisku Igora Jovicevica, który został odsunięty od pełnienia obowiązków pierwszego szkoleniowca. Dzień później odbyła się konferencja prasowa z udziałem Vukovica oraz Dariusza Adamczuka, któremu z dużym trudem przyszło odpowiadanie na pytania dziennikarzy.
- Wiemy, w jakiej sytuacji jesteśmy. Choć została nam 1/3 sezonu, to do wygrania jest jeszcze dużo. Postanowiliśmy dokonać zmiany trenera. Od wczoraj Aleksandar Vuković, którego wszyscy bardzo dobrze znamy, odpowiada za wyniki pierwszego zespołu Widzewa. To trener, który wygrał mistrzostwo Polski i walczył o to, o co my teraz walczymy. Dla nas jest to wybór bardzo świadomy i dokładny. Razem wierzymy, że uda nam się tego dokonać - mówił Dariusz Adamczuk.
Dlaczego Widzew Łódź zmienił trenera? Adamczuk tłumaczy decyzję
Co zdecydowało o wyborze trenera Vukovica? - Przede wszystkim trener zna bardzo dobrze polską ligę. Grał o mistrzostwo Polski oraz o utrzymanie, więc to pokazuje, że jest bardzo kompletny dla Widzewa. Chcę jasno podkreślić, że trener podpisał kontrakt na 1,5 roku z opcją na przedłużenia umowy o kolejne 12 miesięcy, jeżeli spełnią się warunki, które zapisane są w umowie. Nie ściągnęliśmy trenera strażaka, tylko trenera, żeby coś długofalowo zrobić. Nie jest moją intencją, żeby zwalniać trenerów co 11 meczów - zaznaczył.
Jeden z dziennikarzy zadał Adamczukowi następujące pytanie. - Co poszło nie tak? Kilka miesięcy temu w klubowym wywiadzie zapytany o ewentualną walkę o utrzymanie trochę wyśmiał Pan tę wizję. Co poszło nie tak? Jak zamierza Pan odbudować zaufanie kibiców do swojej osoby? - pytał dziennikarz.
- Przede wszystkim nie pamiętam, żebym kogoś wyśmiał. Odpowiedziałem na to pytanie pewnie, bo w życiu kieruję się wartościami i pewnością tego, co robię. Zawsze wierzę, że praca się broni i też myślę, że to się wydarzy. Jestem w piłce od 40 lat, dzisiaj wyciągasz ten temat. Oczywiście powiedziałem tak, ale jeszcze raz powtórzę, że wierzę w to, co robię. Wypowiedzi, które są na wewnątrz różnie są odbierane. W życiu kieruje mną pokora, bo przez te 40 lat w mojej karierze piłkarskiej było dużo wzlotów i upadków, ale tak jak powiedziałem na początku, wierzę w to, co robię. Jestem współliderem tego projektu - nerwowo odpowiedział działacz.
Adamczuk został zapytany również o to, dlaczego Widzew wcześniej nie zdecydował się na zmianę trenera. - Przed meczem z Pogonią zdobyliśmy cztery punkty w dwóch ostatnich meczach i wydawało nam się, że idzie to w dobrym kierunku. Oczywiście, cały czas śledziliśmy drużynę i obserwowaliśmy ją, bo - będąc wewnątrz - mamy więcej danych niż wy. Mecz z Pogonią był już czerwoną lampką. Uznaliśmy, że mecz z Katowicami może jeszcze odwrócić sytuację. Tak w piłce nożnej jest, że te strzelony rzut karny czy niestrzelony decyduje o tym, czy jest zmiana trenera czy nie. W tym wypadku ten rzut karny zdecydował na niekorzyść trenera. Trener Igor Jovicević po przyjściu do Widzewa poprowadził drużynę w 11 meczach w lidze, wygrał trzy, dwa zremisował, siedem przegrał. To przełożyło się na 17. miejsce w tabeli. Nie można zaklinać rzeczywistości. Jest tak, że trenerzy, którzy osiągają dobre wyniki w innych ligach, nie potwierdzają tego w innych. Tutaj to się wydarzyło. Musiała nastąpić zmiana trenera, ale nie chcieliśmy jej przeprowadzać przez meczem pucharowym - wyjaśnił pełnomocnik ds. sportu w Widzewie.
Co w razie spadku? Czy klub zabezpieczył się na wypadek spełnienia się czarnego scenariusza? - Żaden kontrakt nie zawiera takiej klauzuli. Przed nami jeszcze 1/3 sezonu. Zdajemy sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji jesteśmy, ale mamy jeszcze trochę meczów, żeby wyjść z tej sytuacji - wyjaśnił.
Ekstraklasa Widzew łódź Dariusz Adamczuk Piłka nożna Ekstraklasa
Oglądaj mecze za darmo


![Obrazek news: Radomiak Radom przerwał fatalną passę! Arka Gdynia traci ważne punkty [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fapi.mecze24.pl%2Fimg%2Fcontents%2Fmixcollage-05-mar-2026-10-26-pm-571_min2.webp&w=256&q=75)













