José Mourinho po El Clásico: „To wielkie zwycięstwo. Zespół w pełni na nie zasłużył”

Zdjęcie Sebastian Romanowski
Autor:Sebastian RomanowskiDodano:
Zdjęcie Sebastian Romanowski
Autor:Sebastian RomanowskiDodano:
Obrazek newsa : José Mourinho po El Clásico: „To wielkie zwycięstwo. Zespół w pełni na nie zasłużył”Anton_Ivanov / Shutterstock.com
Ten news dotyczy:

José Mourinho podsumował zwycięstwo Realu Madryt nad Barceloną na Camp Nou. Portugalczyk pochwalił swoich zawodników za organizację gry, koncentrację i odwagę, podkreślił znaczenie jedności w drużynie oraz odniósł się do występów poszczególnych piłkarzy. Nie zabrakło również słów krytyki pod adresem systemu VAR, który jego zdaniem przeoczył sytuację zasługującą na czerwoną kartkę.

Mourinho o przebiegu meczu

„To było świetne spotkanie na bardzo wysokim poziomie. Jestem przekonany, że wszyscy miłośnicy futbolu zatrzymali się, żeby je obejrzeć, i nie byli rozczarowani. Oba zespoły grały o zwycięstwo. Ja powinienem jednak mówić przede wszystkim o swojej drużynie, a nie o rywalach.

Chłopcy rozegrali znakomity mecz. Byli bardzo dobrze zorganizowani, skoncentrowani i wykazali się dużą odwagą w wyprowadzaniu piłki od własnej bramki, mimo że Barcelona mocno naciskała. Pod koniec pierwszej połowy mieliśmy dobre okazje, by podwyższyć prowadzenie na 2:0.

Na początku drugiej połowy Jude i Kylian mieli sytuację dwóch na jednego. Oczywiście Barcelona mocno zareagowała po przerwie, ale my zachowaliśmy spokój i dobrą organizację. Nawet po stracie gola na 1:1 nie straciliśmy opanowania.

To dla mnie wielkie zwycięstwo odniesione przez moich zawodników przeciwko znakomitemu rywalowi. Uważam też, że sędzia poprowadził bardzo dobre spotkanie. VAR natomiast przysnął w 60. minucie, gdy podjęto decyzję, która mogła mieć ogromny wpływ na przebieg meczu. Faul João Cancelo na Diomande powinien moim zdaniem zakończyć się czerwoną kartką. To był świetny mecz i wielkie zwycięstwo. Chłopcy w pełni na nie zasłużyli”.

Czy to zwycięstwo może być punktem zwrotnym?

„W tym meczu mogliśmy zakończyć spotkanie z przewagą trzech, sześciu albo dziewięciu punktów. Oczywiście dziewięciopunktowa strata byłaby dla nas bardzo trudna z psychologicznego punktu widzenia. Gdyby różnica wynosiła sześć punktów, sytuacja pozostałaby wyrównana. Trzy punkty to już zupełnie coś innego.

Znaczenie ma również sposób, w jaki wygraliśmy. Można zwyciężyć dzięki szczęściu i głębokiej defensywie. My wygraliśmy, zachowując spokój i w pełni na to zasługując”.

Bernardo Silva i Lunin

„W kwestii Bernardo mówiłem już, że jest z nami od niewiele ponad trzech miesięcy. Oczywiście bardzo dobrze go znam, ale czym innym jest znajomość zawodnika, a czym innym ocena, jak potrafi wkomponować się w funkcjonowanie zespołu.

Mamy bardzo mocną drużynę. Nigdy nie powiem, że istnieje moja żelazna jedenastka albo że ktoś ma zagwarantowane miejsce w składzie. Kadra jest bardzo dobra i kompletna, a wszyscy ciężko pracują. Każdy jest gotowy do gry.

Zadaliście mi już dwa pytania i żadne nie dotyczyło Lunina. Gdybyśmy jednak przegrali przez jego błędy, jestem przekonany, że pierwsze albo drugie pytanie dotyczyłoby właśnie jego.

Przed meczem powiedziałem Luninowi tylko: «Trenujesz po to, żeby grać, a nie siedzieć na ławce. Wyjdź i graj». Rozegrał spotkanie z dużym spokojem i opanowaniem.

Mamy najlepszego bramkarza na świecie, ale dziś nikt z nas nie załamywał rąk przed meczem dlatego, że Thibaut nie mógł wystąpić. Nasza drużyna jest silna, a zawodnicy bardzo zjednoczeni, również w najtrudniejszych momentach”.

Co dalej?

„Mamy teraz pięć zwycięstw z rzędu i tyle. W niedzielę czeka nas kolejny mecz. Przed nami ciekawa seria spotkań, bo najpierw zagramy na wyjeździe, później w środę również poza domem, a następnie ponownie w sobotę. Takie jest życie”.

Valverde zagrał mimo kontuzji

„Jest jeszcze jedno nazwisko, o którym chciałem wspomnieć – Valverde. Grał z kontuzją przez ponad 40 minut. Doznał urazu, ale chciał kontynuować grę, przesunąć własne granice i dał z siebie wszystko, dopóki pozostawał na boisku”.

Zmiany w składzie i akcja bramkowa

„Eduardo Camavinga, podobnie jak pozostali zawodnicy, jest piłkarzem, który może występować w podstawowym składzie. Wszyscy trenują po to, żeby grać. Ostateczna decyzja należy jednak do trenera.

Niektórzy szkoleniowcy, kiedy chcą dokonać zmian, patrzą na ławkę i nie widzą żadnych rozwiązań. Wielu ma problem z wprowadzeniem w życie swoich pomysłów, ponieważ brakuje im odpowiednich zawodników. Ja mam szeroką i mocną ławkę rezerwowych, pełną piłkarzy, którzy mogliby być podstawowymi zawodnikami.

Camavinga rozegrał znakomity mecz przeciwko Lipskowi, a dziś rozpoczął spotkanie na ławce. Flick wprowadził De Jonga, który ma ogromne możliwości fizyczne i potrafi często włączać się do ataków. Bernardo miał już za sobą 75 minut ciężkiej pracy na pozycji Pedriego. Potrzebowaliśmy wtedy zawodników, którzy mieli jeszcze siły, by kontynuować krycie rywali, a jednocześnie ruszać z kontratakami.

W przypadku Bernardo znaczenie miały również jego charakterystyka i żółta kartka. Z kolei Camavinga miał wykorzystywać każdą okazję do atakowania wolnych przestrzeni.

Przeciwko Barcelonie napastnikom często trudno jest atakować przestrzeń za linią obrony. Nierzadko kończy się to spalonym, a w innych sytuacjach bramkarz zajmuje odpowiednią pozycję i zabezpiecza ten obszar. Znacznie trudniej jest jednak zatrzymać zawodnika wbiegającego z głębi pola. Tak właśnie było w przypadku Camavingi przy bramce oraz Bellinghama w sytuacji dwóch na jednego.

Wszystko ułożyło się po naszej myśli. Camavinga rozegrał świetny mecz, a zwycięstwo odniósł zespół, który bardziej na nie zasłużył”.

Czy to najlepszy mecz Realu w drugiej kadencji Mourinho?

„To również najtrudniejszy mecz, ponieważ zmierzyliśmy się z rywalem o najwyższej jakości. Barcelona przystępowała do tego spotkania, mając na koncie same zwycięstwa w lidze. Dlatego uważam, że to nasze najlepiej wywalczone zwycięstwo.

Wygrywaliśmy już różnicą czterech bramek, ale tym razem naszym przeciwnikiem była Barcelona, a zawodnicy rozegrali naprawdę znakomite spotkanie”.

Pięć zwycięstw z rzędu

„W ostatnich meczach zrobiliśmy duży postęp i nie ma sensu tego ukrywać. Jeśli chodzi o dwie porażki, nie chcę wracać do spotkania z Atlético, ale mecz z Betisem był wyjazdowym spotkaniem, w którym stworzyliśmy najwięcej okazji.

Marnowaliśmy sytuacje przy wyniku 0:0 i 1:1, nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, a gol Espí został anulowany z powodu spalonego, który wynosił dosłownie milimetry.

Nie jest więc tak, że zagraliśmy fatalnie, że zespół nie funkcjonował jak drużyna albo że zabrakło nam jedności”.

Jedność w zespole

„Nasza drużyna jest bardzo silna. Wewnątrz zespołu nie ma żadnych problemów, a więzi między zawodnikami stają się coraz mocniejsze. Ci, którzy nie grają, zawsze wspierają kolegów występujących na boisku. To naprawdę zgrana grupa.

Najlepsze zespoły pokazują swoją jedność właśnie w trudnych momentach. Po porażce z Atlético już następnego dnia przestaje mieć znaczenie to, w jaki sposób przegraliśmy. Liczy się wyłącznie wynik. Mimo to pozostajemy razem, zachowujemy spokój, pracujemy i przygotowujemy się do kolejnego spotkania.

Jak zawsze powtarzam: przechodzimy do następnego meczu. To wielkie zwycięstwo, ale kiedy wrócimy do pracy, nie pozwolę zawodnikom bujać w obłokach. Jeśli dziś wygramy, a później przegramy na El Sardinero, dzisiejszy triumf straci część swojego znaczenia.

Real Madryt nie wychodzi na Camp Nou tylko po to, żeby wygrać jeden mecz. Real Madryt gra o mistrzostwo. Musimy iść dalej”.

Cucurella i pojedynek z Yamalem

„Mamy dwóch lewych obrońców na bardzo wysokim poziomie, co pozwala mi odpowiednio rozkładać obciążenia. Álvaro Carreras rozegrał ostatni mecz w środę, dzięki czemu Cucu mógł przystąpić do tego spotkania wypoczęty, skoncentrowany i skupiony wyłącznie na tym występie.

Mierzył się z wielkim zawodnikiem, ale jednocześnie swoim kolegą, którego dobrze zna. Wykonał świetną pracę.

Dopiero kiedy oglądam zawodników z bliska, podczas meczu, naprawdę rozumiem, jak dobrzy są. Gdy patrzę na nich w telewizji, nie jestem w stanie dostrzec wszystkiego. Dopiero gdy widzę ich z odległości dziesięciu metrów, mogę w pełni ocenić ich jakość.

Ten chłopak, Yamal, jest znakomity. Jest trudnym rywalem nie tylko ze względu na umiejętności, ale również inteligencję. Próbował wszystkiego, żeby doprowadzić do sytuacji, w której Cucu otrzymałby żółtą kartkę, ale mój zawodnik zachował spokój i nie dał się sprowokować.

Diomande również wykonał świetną pracę, bardzo rzadko pozwalając Espartowi lub Cancelo uzyskać przewagę w pojedynkach. To był doskonały występ całego zespołu. Dla Cucu był to prawdopodobnie najtrudniejszy mecz, a mimo to poradził sobie znakomicie z zawodnikiem o ogromnych umiejętnościach”.

Czy zwycięstwo było zasługą piłkarzy, czy trenera?

„Piłkarzy. Tak wygląda nasza praca i takie jest życie trenera. Właśnie dlatego szkoleniowcy co tydzień tracą posady. Taka jest rzeczywistość. W tym przypadku jestem jednak niezwykle szczęśliwy, że zwycięstwo zawdzięczamy zawodnikom, bo w pełni na nie zasłużyli.

Znacznie trudniej jest wyjść na boisko i rozegrać mecz, niż siedzieć na ławce i podejmować decyzje.

Jestem bardzo szczęśliwy z ich powodu, ale także z powodu wszystkich pozostałych członków zespołu. Mam na myśli choćby Asencio, który przeszedł operację zaledwie tydzień temu, a mimo to chciał dziś przyjechać i być z drużyną. Przebywał przy ławce rezerwowych razem z kolegami. To pokazuje, jak silna jest nasza grupa”.

Czego Mourinho nauczył się w ostatnich dwóch tygodniach?

„Przekonałem się, że mam wyjątkową grupę zawodników. Każdy ma odpowiednią jakość i mentalność, by grać.

Zrozumiałem również, że w środku pola lepsze efekty daje mi połączenie różnych profili zawodników niż zestawienie dwóch piłkarzy o podobnej charakterystyce. Dlatego nie zamierzam wystawiać Bernardo i Gülera w duecie przed linią obrony, chyba że znajdziemy się w rozpaczliwej sytuacji. Podobnie jest z zestawieniem Camavingi i Tchouaméniego, z którego korzystaliśmy dziś – takie rozwiązanie będzie odpowiednie tylko w konkretnych momentach meczu.

Podoba mi się ta kombinacja różnych umiejętności. Daje nam większą równowagę w defensywie, a jednocześnie pozwala lepiej konstruować akcje ofensywne. Korzystają na tym zarówno zawodnicy odpowiedzialni za atak, jak i ci, którzy rozpoczynają nasze akcje od tyłu”.

Źródło: Real Madryt - media klubowe

Lubisz czytać newsy na Mecze24.pl? Kliknij i dodaj nas do Preferowanych Źródeł w Google.

Ligi zagraniczne La Liga

Komentarze użytkowników