Marek Papszun przekazał złe wieści po wygranej Legii Warszawa. "Nie wygląda to dobrze"

Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Zdjęcie Karolina Kurek
Autor:Karolina KurekDodano:
Obrazek newsa : Marek Papszun przekazał złe wieści po wygranej Legii Warszawa. "Nie wygląda to dobrze"Fot. Screen YouTube / Legia Warszawa

Legia Warszawa okupiła piątkowe zwycięstwo z Widzewem Łódź (1:0) dwoma kontuzjami. Wieści w tej sprawie na pomeczowej konferencji prasowej przekazał trener Marek Papszun.

W piątek Legia Warszawa przełamała się, pokonując Widzew Łódź 1:0 w meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, dzięki czemu awansowała na dziewiąte miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy.  

Gratulacje dla piłkarzy i całej szatni, ale przede wszystkim dla kibiców, bo po raz kolejny byli naszym dwunastym zawodnikiem i bardzo nas wsparli w tym meczu. Na stadionie była wspaniała atmosfera. To była taka nagroda dla wszystkich, dla społeczności, dla kibiców. W ostatniej akcji meczu strzeliliśmy bramkę. Ten mecz chyba nie mógł być lepiej wyreżyserowany niż takie okoliczności, gdzie nie dajemy Widzewowi szans na odrobienie - rozpoczął Marek Papszun na konferencji prasowej po spotkaniu z Widzewem Łódź.

- Cieszy też to, że ten mecz był pod naszą kontrolą. Nie było to błyskotliwy mecz, ale grały dwie drużyny, które nomen omen grają przed spadkiem, to trudno było tutaj o jakieś duże widowisko. Aczkolwiek, mówiąc kolokwialnie - my chcieliśmy grać w piłkę i mieliśmy więcej w tym aspekcie grania w piłkę w każdej sytuacji. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Cieszy to, że po tym mizernym wyniku w Poznaniu, stanęliśmy szybko na nogi. Bo w takiej sytuacji na pewno nie jest to proste. Dzisiaj drużyna pokazała charakter i wielu zawodników, którzy byli trochę niezbyt dobrze oceniani w ostatnich okresach, pokazali, że Legię mają w sercu i walczą do ostatniego dnia nawet, gdyby nie miało ich w tej Legii nie być - dodał.

Decydującego gola w 97. minucie meczu strzelił Rafał Adamski. Papszun opowiadał o emocjach towarzyszących zdobyciu tej bramki.

- Rzeczywiście, można to porównać do zwycięstwa trofeum. To, co się działo po zdobyciu bramki i po meczu z kibicami, to jest coś wspaniałego. To jest nagroda dla nas za ten trudny okres. Nasza sytuacja poprawiła się. Oczywiście jeszcze nie wyszliśmy w pełni z tego dołka, ale się wydrapaliśmy i to w takich okolicznościach. Coś nieprawdopodobnego. Nie spodziewałem się czegoś takiego przyznam szczerze - przyznał.

W końcówce meczu w pole karne Widzewa Łódź wszedł Otto Hindrich. Trener Legii został zapytany o ryzyko związane z tym ruchem.

- Chcieliśmy wygrać. Uważam, że przez cały mecz dominowaliśmy. Bardziej chcieliśmy wygrać niż Widzew i to jest też nagroda dla nas. Dążyliśmy do zwycięstwa, byliśmy zdeterminowani, ale też jesteśmy przygotowani na takie momenty. Drużyna jest na takim poziomie, że potrafi zarządzać meczem i to też było kluczowe w tym spotkaniu, żeby w tych ostatnich piłkach wytrzymać ciśnienie i tak się stało. Cieszę się, że ten mecz tak się zakończył - mówił Marek Papszun.

Dwie kontuzje

Trener Legii Warszawa zabrał też głos na temat Pawła Wszołka i Arkadiusza Recy.

- Paweł Wszołek przed końcem pierwszej połowy doznał kontuzji. Za niego wszedł Arkadiusz Reca, który w trakcie drugiej połowy także doznał kontuzji. To był drugi slot i został nam trzeci slot na dwie zmiany. Musiałem tym naprawdę dobrze zarządzać, żeby pomóc drużynie wygrać ten mecz. Dwa urazy na jednej pozycji rzadko się zdarzają - ujawnił Papszun.

Paweł i tak dostał czwartą żółtą kartkę, więc on i tak będzie wyłączony. Co do Arka, na dzisiaj to nie wygląda dobrze. Jutro przejdzie badania i one pokażą, jak długa to będzie przerwa - powiedział.

Po 31. kolejach Legia Warszawa zajmuje 9. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mając przewagę czterech punktów nad strefą spadkową.

Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź
Sprawdź

Ekstraklasa Marek papszun Legia warszawa Widzew łódź Ekstraklasa Piłka nożna

Komentarze użytkowników

    Zapytaj o mecze, typy, statystyki, składy...

    Wiadomości: 0 / 3