Maciej Rogowski Photo / ShutterstockAlessandro Bastoni przyznał, że wciąż czuje się winny po czerwonej kartce w barażach o awans na mistrzostwa świata. Obrońca strzelił gola w wygranym przez Włochy 4:1 meczu z Turcją i ma nadzieję, że zwycięstwo pomoże drużynie odbudować się po ostatnich niepowodzeniach.
Bastoni wziął odpowiedzialność za czerwoną kartkę
Włosi pokonali Turcję w Bursie po golach Bastoniego, Davide Frattesiego, Kayode’a i Francesco Pio Esposito. W porównaniu z piątkowym spotkaniem z Belgią, przegranym 0:2, w podstawowym składzie reprezentacji doszło do ośmiu zmian. Zespół zaprezentował się jednak znacznie lepiej niż w poprzednim meczu.
Dla obrońcy Interu był to pierwszy występ w kadrze od czasu wykluczenia w barażu z Bośnią i Hercegowiną. Bastoni opuścił z powodu zawieszenia inauguracyjne spotkanie grupowe z Belgią. Dlatego zdobyta przez niego bramka miała szczególne znaczenie.
„Nie dało się uniknąć myśli o Zenicy. Przez najbliższe cztery lata będę dłużnikiem włoskiego narodu. Kiedy staję w obliczu trudnych sytuacji, zawsze staram się wyjść z nich z podniesioną głową i wziąć odpowiedzialność. W ostatnich latach znaleźliśmy się na dnie, ale chcemy się podnieść. Prosimy tylko o wyważone oceny i cierpliwość wobec tej drużyny, bo mamy wielu młodych piłkarzy, którzy wciąż się uczą” – powiedział Bastoni.
Obrońca zaapelował o cierpliwość
Do unikania skrajnych ocen po jednym słabszym występie nawoływali wcześniej także bardziej doświadczeni zawodnicy, między innymi Sandro Tonali i Giovanni Di Lorenzo. Bastoni zwrócił uwagę na presję, z jaką mierzą się piłkarze, zwłaszcza w mediach społecznościowych.
„Myślę, że wszystko sprowadza się do nastawienia. We Włoszech trudno żyć pod presją mediów społecznościowych, gdzie można przeczytać o sobie najróżniejsze rzeczy. Dlatego apeluję do kibiców, by kierowali swoje niezadowolenie do nas, bardziej doświadczonych zawodników, którzy mamy szersze barki niż młodsi koledzy” – dodał.
Po zwycięstwie Włochy zrównały się punktami z Belgią w tabeli Ligi Narodów. 2 października zmierzą się w Paryżu z prowadzącą w rozgrywkach Francją.
„Wciąż jesteśmy młodą drużyną, mamy dużą jakość i chcemy pokazać, na co nas stać. Nie możemy teraz popadać w nadmierną euforię. W zeszłym roku również mieliśmy dobre momenty, a potem zobaczyliśmy, co się wydarzyło. Mimo wszystko dobrze jest od czasu do czasu poczuć radość” – zakończył Bastoni.
Liga Narodów Piłka nożna Włochy Liga narodów Alessandro bastoni
Odbierz Voucher na 90 dni
Oglądaj mecze na żywo przez VPN











