Shutterstock/Maciej RogowskiW sobotę Lech Poznań po raz 10. w swojej historii świętował zdobycie mistrzostwa Polski. Dla Nielsa Frederiksena był to drugi tytuł z rzędu. W poniedziałek trener Kolejorza opowiedział o minionym sezonie.
Lech Poznań zajął pierwsze miejsce w zakończonym już sezonie 2025/26. Mistrzowie Polski w 34. kolejkach zdobyli 60 punktów, wyprzedzając drugiego Górnika Zabrze o cztery "oczka". Trener Niels Frederiksen podczas poniedziałkowego briefingu prasowego powiedział, co jego zdaniem było kluczowe w odniesieniu tego sukcesu.
- Myślę, że trudno odpowiedzieć, bo takich momentów było wiele i były one ważne. Jednym z nich było zwycięstwo z Rakowem Częstochowa na naszym stadionie, gdy strzeliliśmy gola w ostatniej minucie. Myślę, że w tamtym momencie poczuliśmy, że naprawdę mamy szansę, bo trzeba też powiedzieć, że przez większą część sezonu mieliśmy problemy i zajmowaliśmy 8. czy 9. miejsce. Myślę, że ważne było też zwycięstwo z Górnikiem w Zabrzu, bo gdybyśmy tam przegrali, mielibyśmy chyba 10 czy 11 punktów straty. Jeśli popatrzymy na rozwój naszej drużyny od rundy jesiennej do wiosennej, to poprawiliśmy bardzo dużo w każdym aspekcie gry. Oczywiście średnia liczba zdobytych punktów też mocno wzrosła. Myślę, że nasze problemy wynikały z tego, że zaczęliśmy sezon z wieloma kontuzjami i wieloma nowymi zawodnikami. Musieliśmy wkomponować Luisa, Ismaheela, Leo. Było dużo nowych zawodników w ofensywie i trochę przez to cierpieliśmy. W drugiej części sezonu byli już mniej więcej zintegrowani z zespołem. Mieliśmy pełny okres przygotowawczy z tymi zawodnikami i odzyskaliśmy też kilku piłkarzy. Wrócił Ali, który był bardzo ważny dla drużyny w kwietniu i maju. Walemark też wyleczył kontuzję i był do mojej dyspozycji. Więc mimo, że mieliśmy dużo kontuzji również w tym sezonie, to nie były one aż tak dotkliwe jak rok temu, bo mieliśmy większy wybór zawodników - mówił Niels Frederiksen na spotkaniu z dziennikarzami.
W minionym sezonie Lech punktował lepiej na wyjazdach, niż u siebie. W 17. spotkaniach w delegacji zdobył 32 punkty, a przed własną publicznością 28 punktów. Trener Niels Frederiksen wyjaśnił powody takiej dysproporcji.
- Mam takie wyjaśnienie, choć nie jestem pewien, czy mi się ono podoba. Myślę, ze czasami korzystaliśmy z tego, że przeciwnicy przeciwko nam bardziej chcieli grać w piłkę. Kiedy gramy u siebie, większość drużyn bardzo szybko się cofa i bardzo trudno sforsować taki niski blok. W wielu meczach brakowało nam jakości w grze przeciwko głęboko broniącym rywalom. Na wyjazdach było nam po prosty łatwiej, bo gospodarze bardziej się otwierali i mecze były bardziej otwarte - mówił Niels Frederiksen.
Lech Poznań słabym mistrzem Polski? "Nie rozumiem, dlaczego nas krytykują"
Niektórzy eksperci i dziennikarze uważają Lecha Poznań za słabego mistrza Polski. Argumentują to małą ilością zdobytych punktów. Do zarzutów odniósł się Frederiksen.
- Oczywiście, rozumiem. Rozumiem ich argument, ale myślę, że to trochę szaleństwo, ponieważ nie rozumiem, dlaczego nas krytykują za to. Co z innymi drużynami? Spójrzcie na inne drużyny. Gdybyśmy byli tacy słabi, to dlaczego inne drużyny nie zdobyły mistrzostwa Polski? Oczywiście, że mogą odpowiedzieć na to pytanie w ten sposób, że w lidze mieliśmy dużo słabych drużyn, ale wtedy krytykuje się najlepsze z nich. Dlaczego nie krytykować innych zespołów, które były jeszcze gorsze od nas? Myślę, że to trochę głupie. Oczywiście rozumiem argument dotyczący niskiej liczby punktów, ale było ku temu wiele powodów. W poprzednim sezonie zdobyliśmy około 70 punktów, w tym sezonie 60 i oczywiście to trochę poniżej naszych oczekiwań. Ale ten sezon był też pod wieloma względami bardzo szalony - odpowiedział krytykom.
"Zastąpimy go"
Po zakończonym sezonie z klubu odszedł dotychczasowy asystent trenera Frederiksena, Sindre Tjelmeland.
- Bardzo dobrze układała się nasza współpraca przez dwa lata, ale też zdaję sobie sprawę z jego ambicji. Człowiek z jego jakością chce znów zostać pierwszym trenerem i dostał bardzo dobrą możliwość w Molde. Ale jednocześnie jestem pewien, że będziemy w stanie go zastąpić. Czasami potrzebna jest zmiana i wniesienie nowej energii nie tylko dla składu, ale także do sztabu szkoleniowego. W listopadzie dołączył do nas Andy (Parslow - przyp.red) i on wniósł do naszego klubu dużo energii. Jestem pewien, że nasz nowy asystent także wniesie dużo nowej energii. Są więc w tym także pozytywne strony. Za kilka lat ludzie mogą też powiedzieć: "Potrzebowaliśmy nowego trenera, bo potrzebna jest nowa energia". To część futbolu - czasami trzeba coś zmienić. Oczywiście mieliśmy świetną współpracę i miał dużą odpowiedzialność, ale jestem pewien, że go zastąpimy - zaznaczył Frederiksen.
Lech Poznań przygotowuje się do transferów na każdą pozycję
Duńczyk zabrał również głos ws. możliwych wzmocnień w trakcie letniego okna transferowego.
- Tak oczywiście, wszystko zależy od tego, kto odejdzie i kto zostanie sprzedany. Nie wiemy, co się stanie z Luisem Palmą czy Taofeekiem Ismaheelem. To też będzie miało znaczenie, bo to oznacza, że musimy szukać skrzydłowych. Kolejne pytanie co z bramkarzem. Jeśli Bartosz Mrozek zostanie sprzedany, będziemy potrzebować nowego. Musimy też pamiętać, że kilku zawodników wróci. Rado Murawski wrócił już teraz, ale będzie normalnie uczestniczył w okresie przygotowawczym. Więc już mamy jednego zawodnika więcej. Przygotowujemy się więc do transferów właściwie na każdą pozycję - ujawnił Frederiksen.
Czy możliwy jest transfer Karola Linettego albo Dawida Kownackiego?
- Oglądam wielu zawodników i skauci mają bardzo dużo zawodników na swojej liście, ale nie będę komentować konkretnych nazwisk. Ale uważam, że mamy bardzo dobre opcje praktycznie na wszystkie pozycje - od napastnika po bramkarza - przyznał Frederiksen.
Ekstraklasa Niels Frederiksen Lech poznań Piłka nożna Ekstraklasa
Oglądaj mecze za darmo




![Obrazek news: Lech Poznań zakończył sezon 2025/2026. Oto miejsce Wisły Płock w końcowej tabeli [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fapi.mecze24.pl%2Fimg%2Fcontents%2Fmixcollage-23-may-2026-06-59-pm-9856_min2.webp&w=256&q=75)








